czwartek, 30 sierpnia 2012

Rybka na dopalaczach.... czyli zakup ryb w supermarkecie.

Lubię ryby i spożywam ich całkiem dużo. Mieszkam na Dolnym Śląsku, gdzie jednak trudno o świeże ryby morskie, a jeśli już są to są "świeże inaczej" o czym zaraz napiszę.

Artykuł przeniesiony:

Rybka na dopalaczach.... czyli ryby z supermarketu.

5 komentarzy:

  1. Produktem, który właśnie wypróbowałem jest "Czysta Ryba" firmy Abramczyk, flądra 500g kupiona za kilkanaście zł. Drożej, ale zgodnie z reklamą 90% ryby, 10% glazury wodnej, bez chemii.

    W obróbce przyjemna nie śmierdzi starym kapciem, jak niektóre flądry "w głębi lądu".

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. w Kauflandzie, co więcej widziałem jeszcze inne 'czyste ryby' z tej firmy

      przy okazji kupię i podam recenzję + dokładne ceny

      akurat polskie prawo jest dość rygorystyczne co do składów, więc producenci rzeczywiście podają prawdziwy skład, co najwyżej bardzo drobnym drukiem, konsekwencje fałszowania składu dla firm są bardzo dotkliwe, więc jeśli człowiek dobierze się do etykiety i sprawdzi "na tak" to właściwie jest spokój

      Usuń
  3. Bardzo lubię ryby morskie, ale niestety u nas to towar praktycznie nie do zdobycia. Pomijając mrożonki, na które tak wiele razy się nacinałam, że już ich po prostu nie kupuję. Co mi pozostaje? O morskich zapomnieć, wyrobić kartę wędkarską i łowić ryby w czystej, jak na dzisiejszą cywilizację rzece Kwisie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tymi mrożonymi rybami to naprawdę jest tragedia. Kilka razy się nacięłam na kupione tanio w markecie śmieci. Na patelni rozpłynęły się w dziwną papkę.
    Moja mama kupuje tylko w jednym sprawdzonym miejscu. Drogo, ale przynajmniej płaci za prawdziwą rybę.

    OdpowiedzUsuń