niedziela, 23 września 2012

Kawa to nie wszystko! Czyli co należy jeszcze zakupić?

Kawowe candy to rewelacyjny pomysł Riannon na umilenie czytelnikom życia... zwłaszcza, że wieczory stają się coraz dłuższe a dni coraz chłodniejsze, a kawa... jaka jest każdy widzi... na tą porę roku jest w sam raz!

Co prawda ja sam klasycznej kawy pijam niewiele (częściej zbożową) ale doceniam ten trunek i jego walory. Prawda druga jednak jest taka, że ja nie lubię pić kawy w "bele czym".

Kawa w czymś fajnym smakuje fajniej!

Do kawy najlepiej zatem dokupić jakaś fajna porcelanę, a jeśli lubisz pić kawę na sposób luzacko-biurowo-studencki, tak jak ja, przynajmniej jakiś fajny kubek.

W kawiarni oczywiście tak 'nowoczesny' nie jestem, przyjemnie mi się piję kawę w ładnej porcelanie, tym bardziej nie rozumiem polityki niektórych kawiarni, mimo drogiej kawy serwujących ją w zastawach a'la PRLowski GS.

Mimo nowoczesnego podejścia do picia kawy w biurze nie lubię także termokubków, w szczególności z udziałem plastiku w konstrukcji - smakuje mi plastikiem i metalem. Tak samo nie smakuje mi kawa 'turystyczna' z metalowego termosu - musi być klasyczny wkład szklany.

Kupno klasycznego termosu, albo mini termosu jest dla mnie korzystniejszym zakupem niż termos stalowy... tak samo ceramiczny kubek 'z polotem' będzie lepszy od najbardziej nowoczesnego i fikuśnego hi-tech'owego termokubka.

A co wy na ten temat myślicie?

18 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, koneser piwny wypije z puszki te piwa, które tradycyjnie/klasycznie są w puszkach i tylko w puszkach - np. z powodu balonu azotowego w irlandzkich czy angielskich produkcjach

      oczywiście te gatunki w puszcze możemy tylko kupić - ale przelewamy do szkła

      reszta jak jest wybór - oczywiście tylko szkło

      Usuń
  2. Kawę mogę wypić z czegokolwiek (poza papierowym kubkiem - smakuje papierem), ale musi to być dobra kawa. Rozpuszczalnej nie tknę, choćby była w chińskiej porcelanie. :)
    A termos, cóż... Pamiętam jak w czasach dzieciństwa termosy ze szklanym wkładem ciągle się tłukły. Od ponad 10 lat mamy jeden i ten sam bardzo dobry stalowy termos, który dostaliśmy w prezencie ślubnym. I daje radę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie kawa to rytuał. Mam 3 kubki do kawy na każdą porę dnia. O świcie, zanim moi domownicy wstaną, raczę się małą kawą z bolesławieckiej porcelany. Kawa przed południem podawana jest w rustykalnym angielskim kubku, natomiast kawa po obiedzie w pękatym kubeczku ze złoconym brzegiem. To moje święte kubki. Nikomu nie wolno z nich pić. Jeśli jakiś mój gość czuje się na tyle swobodnie, że sięga po kubek i trafi na któryś z moich "świętych", to mu go wyrywam z ręki :-) W ogóle mam świra na punkcie kubków i mam ich w domu jakąś nieprawdopodobną ilość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jest szansa że te kubki czytelnikom pokażesz?

      Usuń
    2. Tak. Czytelnicy za jakiś czas poznają przynajmniej dwa z moich świętych kubków :-)

      Usuń
  4. Nie różnicuję naczyń względem ich wypełnienia - kiedyś piłam tylko w kubkach, a teraz odwrotnie - w szklankach i to najlepiej cienkich, bo inaczej "nie smakuje" ;) Nie ma znaczenia, czy to herbata, kawa (też zbożowa najchętniej), mleko czy zimne napoje.
    Cola tak samo jak piwo jest jednak lepsza ze szkła...

    Natomaist termosy - jakoś mi się tak kojarzą ze strasznie naciągniętą i gorzką herbatą, z fusiastą kawą i ogólnie - niesmakiem :) Nowoczesnych nie sprawdzałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgraliśmy się w jednym momencie z komentarzami :)

      ze szklanek to się klasycznie pije na wschodzie :)

      ja sam z siebie akurat zrezygnowałem z cienkiego szkła i nawet piwo często pijam w ceramice, nawet te gatunki, które z koneserskim standardem powinno się lać do szkła

      w tej chwili piję Brackie (piwo z Cieszyna) z wielkiego kubka w kwiaty - jesienne kolory tak jak wystrój http://realny-minimalizm.blogspot.com/

      dzisiejszą kawę (mix zbożowej i klasycznej) piłem także z podobnej ceramiki

      Usuń
    2. Od pewnego czasu namiętnie piję yerba mate i zupełnie zapomniałam o kawie. Wcześniej piłam kawusię z małej ceramicznej filiżanki. Ale teraz jestem zafascynowana ożywczym działaniem yerby, która daje kopa na dłużej niż kawa. Kto wie, może za jakiś czas do niej wrócę?

      Usuń
    3. piłem mate, czasem sporadycznie wciąż pijam i pozwoliłem sobie nawet na artykuł o mate

      http://silownia-fitness.blogspot.com/2012/07/yerba-mate-guarana-indianskie-zioka.html

      Usuń
    4. A propos wschodu, mam kolegę, który zabierał mnie do rosyjskiej restauracji w Gdańsku, a tam dawał obsłudze płytę z Wysockim i piliśmy herbatkę z konfiturą w oczywiście koszyczkowych szklanicach :)

      Usuń
  5. a pamiętacie PRL-owskie picie kawy ze szklanek z metalowym koszykiem?

    to jest dopiero jazda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Metalowe, albo wyplatane jakąś taką słomianką :D Pamiętam i piłam w dzieciństwie, nawet jakbym się uparła, to takie znajdę w rupieciach :D

      I szklanki bez uszek też bym znalazła w jakimś pożółkłym pudełeczku, bo to zapasy rodzice robili na całe lata :D

      Usuń
    2. Podczas tegorocznych wakacji miałam okazję wypić "plujkę" podaną w takim zestawie. Ponieważ od rana mokliśmy, a przed nami było jeszcze wiele km pedałowania, to kawa smakowała wybornie. Przypomniała mi się jeszcze hardkorowa historia (mam nadzieję, że Admin będący purystą językowym wybaczy to słowo, ale nic innego tu nie pasuje), którą opisywał Freuchen w "Przygodzie z Arktyki". Gospodynie w początkach XX wieku na Grenlandii parzyły kawę z tych samych fusów wielokrotnie. Potem wyrzucały te fusy na mróz, znowu parzyły. Zdaje się, że ostatnią frakcję zjadali Inuici. Moi drodzy, smak kawy zależy od punktu siedzenia. ;)

      Usuń
    3. naprawdę nie jestem aż takim :) purystą, co z resztą widać po mojej pisainie...

      ..ale pisać w stylu:

      ...no wiesz na ostatnim tasku ki-ekaunt robił problema no i się zrobiło ridizajn i baran nie oblukał o co kaman...

      no to się sprzeciwiam :D

      Usuń
  6. A u mnie w domu rodzinnym to piło się tylko w porcelanie, do tego we właściwych filiżankach. Niechby kto spróbował kawę wypić z filiżanki herbacianej, albo odwrotnie. Przywykłam więc i ja do takich fanaberii. Sama pijam więc tylko świeżo mieloną, w porcelanie, ale córka woli kubki porcelanowe, bądź kamionkowe. Piwa nie pijam. A wina lubię w odpowiednim szkle i temperaturze. Takie drobne przyjemności. Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta tez kiedyś wina pijałem,

      Czesi mnie jednak kiedyś przerobili na swoją modłę, i tak zostało,

      teraz tylko piwo, i to najlepiej piwo wysokiej jakości

      niektórzy mają takie koneserskie fanaberie :)

      pozdrawiam i życzę pysznych kaw, lampek wina, czy co tam kto woli...

      Usuń
  7. piwo jak się mam zamiar delektować nim piję z kufla z cynowym dekielkiem , kawa w kubku porcelanowym w pracy w termokubku metalowym, a termos metalowy - pancerny nabój , za dzieciaka natłukłem się wkładów i mam dosyć

    OdpowiedzUsuń