poniedziałek, 17 czerwca 2013

Chipsy na oleju słonecznikowym czy marketingowa psychomanipulacja? O tym jak producenci robią nas w jajo.

Na dzisiejszych zakupach sięgnąłem po chipsy, osobiście staram się jeść jak najmniej chipsów i snacków, ale domownicy, znajomi itp. je jedzą więc je czasem kupuję. Moja uwagę przyciągnęła etykietka/ikonka ze słonecznikiem.


Pierwsza myśl... super... chipsy na delikatnym oleju słonecznikowym, więc je, przelatując szybko przez dział ze snackami... kupiłem. Popatrzcie na obrazek wyżej, czyż nie wygląda apetycznie.


Jednak w domu przyglądam się, czytam dokładniej.... zwracam uwagę, że to produkt sprzedawany w Polsce... więc w ogóle co to za logika pisać po angielsku... ale tak się składa, że język ten kojarzę... ale ilu klientów w Polsce zna angielski?

No i co widzę?!!! Tylko 40% oleju słonecznikowego we fryturze!!!! Jak dla mnie to niezła psychomanipulacja!

Słowo wam daję, że kupując na szybko byłem przekonany, że kupuję chipsy na oleju słonecznikowym, a nie tylko z jego domieszką.

Jak wy byście zareagowali?


Kto z Was czyta ten drobny maczek z tyłu? Analiza wskazuje, że mamy 40% oleju slonecznikowego natomiast co do reszty oleju/frutury producent milczy - czyli na dobrą sprawę nie wiadomo na czym te chipsy są smażone!!!

Wkurza mnie takie coś!

Ikonka ze sonecznikiem jasno coś sugeruje!
Napis jest niezrozumiały dla 90% klientów!
Skład produktu jest wielką tajemnicą wiary!

Czy to nie jest robienie klientów w jajo?! Kto jest producentem chipsów sami widzicie.


P.S. Dla uspokojenia sobie jeszcze raz poczytałem i oglądnąłem zdjęcia:

Wycieczka do Parku Krugera. RPA - Afryka.

4 komentarze:

  1. 40% to bardzo dobry wynik. Weź "Delmę ze świeżym masełkiem". Całe pół procenta.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj niezłe! muszę opisać ten produkt!

      Usuń