piątek, 7 listopada 2014

Cena pierścionka zaręczynowego jest mocno skorelowana z ryzykiem rozwodu.


Naukowcy z USA analizując 3 000 amerykańskich par, wybrali czynniki mające największy wpływ na wzrost ryzyka rozwodu w przyszłości. Okazało się, że kluczowe są sprawy przyziemne, ekonomiczne – cena pierścionka zaręczynowego, wystawność wesela. Im bogatsi ludzie, tym trwalsze małżeństwo.

Z roku na rok rozwodzi się coraz więcej osób. Nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale też w Polsce. Co można zrobić, by ryzyko rozwodu zminimalizować?

Należy spotykać się przez 3 lata przed zaręczynami. Mieć zasobny portfel, ale nie łaknąć kasy partnera tudzież partnerki. Wesele urządzić huczne, ale jak najtaniej się da. Niezależnie od okoliczności nie wolno sobie pozwolić na rezygnację z miesiąca miodowego - tak przeprowadzone badania podsumowali redaktorzy portalu theatlantic.com.

Z badań przeprowadzonych przez Adrew Francisa i Hugo Mialona płynie następujący wniosek: ryzyko rozwodu jest odwrotnie proporcjonalne do dochodów. Maleje wraz z ich wzrostem. Pary, które zarabiają rocznie co najmniej 125 000 dolarów, mają o 51% wyższe szanse na trwały związek aż po grub, niż pary, które rocznie zarabiają mniej od 25 000 dolarów. To większa różnica niż ta wynikająca z przekonań religijnych. Ale… jeśli przywiązujemy bardzo duża wagę do tego, co posiada partner, ryzyko rozwodu wzrasta o 18%.

Ciekawa jest też korelacja pomiędzy wielkością i kosztem wesel a ryzykiem rozwodu. Okazało się, że ci, którzy wstąpienie na nową drogę życia świętowali w gronie min. 200-osobowym, mają o 92% mniejsze ryzyko rozwodu od tych, którzy świętowali tylko we dwoje. Odwrotną zależność można jednak zauważyć w przypadku kosztów wesela.

Warto wspomnienia jest również to, że miodowy miesiąc zmniejsza ryzyko rozwodu w przyszłości o 41%.

A co z tytułowym pierścionkiem? Tu sprawa jest bardziej skomplikowana. Z analizy wynika, że najmniejsze ryzyko rozwodu łączy się najdroższymi pierścionkami, których cena wynosiła co najmniej 8 000 dolarów. Jednak na drugim miejscu są te stosunkowo tanie – 500 – 2000 dolarów. Z kolei największe ryzyko rozwodu występuje wtedy, gdy wartość pierścionka zaręczynowego kształtuje się na poziomie 2 000 – 4 000 dolarów albo wtedy, gdy nieznana jest wartość owego pierścionka.


niedziela, 28 września 2014

5 reguł smart shoppingu, które musisz znać.


Zewsząd kuszą nas promocje, chociażby takie jak „kup dwie książki, trzecią dostaniesz gratis”. Molom książkowym ciężko jest przejść obojętnie wobec takich haseł. Zresztą, każdy z nas wypatruje interesujących go promocji. Niestety często zapominamy, że w promocji nie zawsze znaczy taniej i że co tanie, to drogie. Jak nie dać się sztuczkom marketerów i naprawdę mądrze robić zakupy?


#1 Sprawdź ceny. Skorzystaj z porównywarek cenowych, zbadaj rynek. Kiedy będziesz już świadomy, ile kosztuje konsola, telewizor czy łóżko do sypialni, będziesz wiedział, czy aby na pewno oferta w sklepie za rogiem jest warta uwagi. Po drugie, będziesz miał dobrą podkładkę pod negocjacje cenowe ze sprzedawcą. Po trzecie, będziesz miał szansę spojrzeć bardziej obiektywnie na zakup danego urządzenia.

#2 Nie daj się zwieść na hasło „tylko dzisiaj”.
Czasowe ograniczenie działa na nasz mózg bardzo pobudzająco. Trudno nam przestać myśleć o tym, że jutro możemy już zapłacić za ten telewizor o 20% więcej. Trzeba nauczyć się walczyć z tą presją czasu i nabierać dystansu do zakupów .

#3 Unikaj przeciętności.
Jeżeli będziesz miał do wyboru 3 oferty na poziomie 3,5,7 jednostek pieniężnych, zapewne z rozpędu wybierzesz środkową opcję. Jednak zatrzymaj się i przemyśl, za co dokładnie płacisz. Jeżeli jest to np. sprzęt, który z założenia ma Ci służyć parę, dobrych lat warto dopłacić do jakości.

#4 Pamiętaj, że nie ma nic za darmo.
To, że nie wyjmujesz pieniędzy z portfela nie oznacza, że nie płacisz. Koszty da się przecież wygenerować w inny sposób. Np. podnosząc cenę pierwszej książki, trzymając się przykładu ze wstępu. Psychologowie już dawno udowodnili zbawienny na dochody ze sprzedaży wpływ zwrotu „za darmo”, dlatego jest on tak często używany przez sprzedawców. Niestety często takie promocje są obwarowane warunkami spisanymi drobnym druczkiem, czego przeciętny Kowalski już nie zauważa albo też po prostu macha na nie ręką.

#5 Zastanów się, czy cena na pewno została obniżona.
Widząc na drzwiach sklepu hasło „wyprzedaż” od razu myślimy, że teraz kupimy sobie coś po dobrej cenie. Aby tą hipotezę zweryfikować, warto zastanowić się, czy wyjściowa cena była ceną rynkową i czy nie była przesadnie zawyżona.
Autorka: O.

czwartek, 25 września 2014

Liczy się marka?

Zaczynam lubić markę i określone standardy. Niepodobne do do mnie, zacząłem blogować jako zbuntowany przeciw wszystkiemu człowiek z nieco innej bajki. Antykomercyjny minimalista kontestujący wszelkie objawy komercji, korporacji, standaryzacji... Buntownik bez powodu... a może z powodami... o których oczywiście nie napiszę :P... za bardzo lubię prywatność.

Dzisiaj wchodzę sobie do Fresh Market'u (Lubin, ul. Orla)... jestem głodny, kupuję sobie dwie kanapki, które uśmiechnięta ekspedientka opieka w tosterze oferując mi gratisową kawę, jest po 16.00 więc poza gratisem wszystko jest w cenie minus 50%. Obsługa jest kulturalna i pomocna. Wrażenie nienaganne. Czysto, ładnie, smacznie przyjemnie....

Kilka dni temu wchodzę do „maka", którego swojego czasu bardzo krytykowałem... jednak uśmiechnięta obsługa bez problemu modyfikuje McZestaw według moich życzeń, zamienia frytki na sałatkę z oliwą z oliwek a kaloryczną colę na butelkę wody mineralnej. Znów, jest miło, czysto... standardy wymuszają by obsługa się uśmiechała i była życzliwa do klientów.... i wiecie co? Pasuje mi to. Guzik mnie obchodzi, że cioteczną kuzynkę Justynę sprzedającą w „maku” rzucił chłopak i ma fatalny tydzień, chcę uśmiechniętą, życzliwą obsługę wytrenowaną według standardów korporacyjnych. Za coś płacę.

Trafia mi się starter do netu z T-mobile. Ja lubię tą sieć, komórka w niej działała mi zawsze bez zarzutu, ale wiem, że w standardzie dostanę u nich miłą, profesjonalna obsługę, uśmiechnięte panie w salonie będą pomocne, ale jak zwykle dobije mnie ich ultra-szajsowaty net, po starter do net'a lepiej iść do Plusa czy do Play'a. Trudno. Tak czy inaczej dzięki „marce” wiem na co mogę liczyć, a na co nie.

Kupuję sobie piwko. Wiem, że jeśli kupię określoną (i nie tanią) niemiecką markę, zrelaksuję się i rano nie będzie mnie łupać czaszka. Okocim czy Tatra mnie jednak zabije i wyłączy z życia dzień po (mogę je kupić komuś, kogo tak naprawdę nie lubię).


To chyba jakiś zwrot w moim konsumenckim blogowaniu. Nie zamierzam upierać się więcej, że korpo jest zawsze do d... i jedynie drobny lokalny handel i osobiste relacje sprawiają, że jest OK. Marka ma znaczenie, standardy mają znaczenie. Niekoniecznie musi być to marka polska, bo patriotyzm jest dobry, do chwili kiedy polski produkt idzie w ordynarny szajs za który płace więcej.

Korzystne Zakupy (oraz ich niezależny wariant - Pin i Zielony) zaistniały jako blog nieco alternatywny, buntowniczy i kontestujący wszystko naokoło. Niekoniecznie będzie tak dalej. Po paru latach w necie zmieniam się ja, zmieniają się moje relacje z ludźmi i moje podejście do blogowania, zmienia się moje pisanie. 



Co będzie dalej? Zobaczymy ;-)

wtorek, 23 września 2014

Disqus na Korzystnych Zakupach.

Witajcie! Jestem obecnie w trakcie rewitalizacji moich blogów na platformie Blogger i dotyczy to także bloga Korzystne Zakupy. Swojego czasu to był mój kluczowy blog, który zdobył tytuł Bloga Roku 2012 i mimo dość burzliwej historii, hejterskiego ataku ze strony blogowych "przyjaciół", który nastapił po tym wyróżnieniu oraz de facto 90% skasowaniu zawartości mojego KZ z blogosfery nadal utrzymuję ten adres i zamierzam nadal go kontynuować.

Kolejnym etapem rozwoju KZ jest nowy system komentarzy, który pozwala mi reaktywować blog (w jego blogspotoej części), w pełni moderować komentarze i śledzić je, wraz z dokładną geolokalizacją osoby komentującej. 

Dzęki temu blog KZ zostaje w końcu odblokowany dla wszystkich osób komentujących, także anonimów bez konieczności rejestracji (choć z kontrolą IP i lokalizacji osoby komentującej)...

W międzyczasie kontynuowałem konsumenckie blogowanie na domenie pinizielony.net... na 90% zostawie sobie tę domenę i nazwę, dualistyczny charakter bloga mi nie przeszkadza, a wręcz wzbogaca moje blogowe możliwości (promocja, SEO, partnerzy komercyjni...).



Tak czy inaczej, dzięki wypróbowanemy na moich innych blogspotowych archiwach scenariuszowi, KZ/PiZ wraca na dobre do blogowej gry ;-) Nie obiecuję Wam nowych wpisów co 3 dni, jak za starych dobrych czasów, ale będę się starał ;-)

Pozdrawiam!

czwartek, 28 sierpnia 2014

Udział chwilówek w polskim rynku pożyczkowym.

Z najnowszego sondażu „Kredyt Trendy”, przeprowadzonego przez Biuro Informacji Kredytowej wynika, że udział pożyczek chwilówek przez Internet w ogólnym rynku pożyczkowym w Polsce stale rośnie. W samym III kwartale roku 2012 banki, SKOK-i i inne instytucje finansowe udzieliły około 1,6 miliona kredytów.



Szybkie kredyty krótkoterminowe, znane jako pożyczki chwilówki cieszą się coraz większym zainteresowaniem Polaków. Wygodna możliwość złożenia wniosku bez wychodzenia z domu, przez Internet i otrzymania pieniędzy jeszcze tego samego dnia prosto na rachunek bankowy to według pożyczkobiorców najważniejsze zalety tego produktu finansowego.

Rozwój rynku pożyczek chwilówek w Polsce


Rynek internetowych pożyczek chwilówek okazał się wyjątkowo chłonny. Z wyliczeń wynika bowiem, że są one w stanie wygenerować wysokie stopy zwrotu z poczynionej inwestycji, co dla firm udzielających tego typu pożyczek oznacza całkiem sensowny zarobek. Dlatego też na rynku pojawia się coraz więcej podmiotów prowadzących taką właśnie działalność, co przedkłada się oczywiście na konkurencyjność przygotowywanych przez nich ofert. Instytucje finansowe udzielające pożyczek chwilówek wręcz prześcigają się w oferowaniu potencjalnym klientom wszelkiego rodzaju udogodnień i promocji. Oznacza to, że klienci pozabankowych firm i instytucji kredytowych mogą otrzymać lepsze warunki kredytowania. Niektóre podmioty, jak na przykład OK Money, już teraz oferują pierwszą pożyczkę za darmo. Pożyczkobiorca ma do spłacenia dokładnie taką samą kwotę, jaką pożyczył, bez prowizji i odsetek.

Ułatwione procedury


Procedury przyznawania pożyczek chwilówek już dawno uproszczone zostały do niezbędnego minimum, co jest rozwiązaniem przyjaznym i korzystnym dla klienta. W wielu przypadkach wystarczy, że posiada on polski dowód osobisty, telefon komórkowy oraz komputer z dostępem do Internetu. Nie trzeba też wychodzić z domu do oddziału pożyczkodawcy, ani też przyjmować w domu jego pracownika. Nie ma też odstręczającej biurokracji, konieczności pokazywania zaświadczeń o dochodach czy też przyprowadzania poręczycieli. Wystarczy wejść na stronę internetową pożyczkodawcy, wypełnić wniosek i poczekać kilkanaście minut na informację o decyzji kredytowej. Pieniądze wpływają na konto w ciągu godziny. Umowę zwykle dostarcza kurier.

Pożyczki chwilówki to jednak nie tylko wspomniana już wygoda i szybkość w pozyskiwaniu dodatkowych pieniędzy. Warto zauważyć, że skorzystać z nich mogą również te osoby, którym kredytu odmawiają banki. Nie bez znaczenia dla wielu klientów pozostaje też fakt, że nie muszą tłumaczyć się, na co zamierzają przeznaczyć pożyczone pieniądze.


Ponieważ graczy na rynku pożyczkowym jest coraz więcej, warto też sprawdzić, komu z nich można zaufać. Najlepiej zaufać polskim firmom, funkcjonującym dłużej na rynku i należącym do większych organizacji finansowych, takiej jak OKMoney , która oferuje szybkie pożyczki gotówkowe przez Internet lub wiadomości SMS oraz należy do międzynarodowej grupy finansowej Dollar Financial Group obecnej w ośmiu krajach na całym świecie.  

wtorek, 29 lipca 2014

Jak brać pożyczki tak, by nie dać się oszukać? Krótkie kompendium wiedzy na temat bezpiecznego pożyczania.

Co jakiś czas mass media donoszą o kolejnej aferze dotyczącej nieuczciwych korporacji finansowych, które usiłują oszukać swoich klientów, na przykład pobierając bezzwrotne opłaty wstępne za rozpatrzenie wniosku o pożyczkę. Innym zdarzało się prowadzić działalność bankową bez licencji, lub wręcz dopuszczać się przestępstw finansowych. Takie parabanki nie mają nic wspólnego z legalnymi firmami pożyczkowymi, a sprytni oszuści jedynie podszywają się pod wiarygodne instytucje finansowe. Jak zatem wziąć pożyczkę tak, by mieć pewność, że nie zostało się wystrychniętym na dudka i nie będzie się później przez długi czas doświadczać przykrych konsekwencji finansowych tego kroku? Poniżej znajdziecie listę praktycznych porad, które warto przyswoić kiedy planujecie wnioskować o pożyczkę.


 
Lista żelaznych zasad bezpieczeństwa, czyli o czym należy pamiętać wnioskując o pożyczkę

Zwracaj szczególną uwagę na jakiekolwiek opłaty dotyczące rozpatrzenia wniosku. Jeśli któraś z nich wzbudza twoją podejrzliwość, domagaj się wyjaśnień i w żadnym wypadku nie zgadzaj się na nie.

● Nie podpisuj żadnych zobowiązań ani weksli na kwotę niewspółmierną do wnioskowanej.

● Przeczytaj dokładnie umowę i poszukaj informacji o tym jaką kwotę masz oddać i jaki jest nieprzekraczalny termin zwrotu pożyczki. Nie decyduj się na pożyczenie pieniędzy, jeśli nie będziesz znał wszystkich kosztów związanych z całą operacją.

● Zaciąganie pożyczki po to, żeby spłacić inny dług, na pewno nie jest najlepszym pomysłem. Zamiast tego, warto skontaktować się z wierzycielem i negocjować warunki spłaty, dzięki czemu unikniesz popadnięcia w spiralę zadłużenia.

● Zawsze sprawdzaj wiarygodność firmy, jeśli decydujesz się skorzystać z jej usług. Możesz to zrobić przez Internet, lub za pośrednictwem Związku Firm Pożyczkowych.

● Nigdy nie podpisuj umowy, której zapisów nie rozumiesz.

Proś o wysyłanie wszelkich ofert czy obietnic przedstawiciela firmy pożyczkowej na twoją skrzynkę mailową, lub potwierdzanie tego na piśmie. Dzięki temu masz dowód, w przypadku ewentualnych roszczeń.


Jeżeli planujesz ubiegać się o pożyczkę w instytucji pozabankowej i zależy ci na najlepszych warunkach, sprawdź oferty w Internecie.

● Po otrzymaniu pożyczki musisz pamiętać o terminowej spłacie rat i unikaniu opóźnień.

● Rozczarowanie jest mniej prawdopodobne jeśli skorzystasz z usług znanych firm pożyczkowych, które cieszą się dobrą opinią.To też trzeba wiedzieć

Warto również zapoznać się z kwotą oprocentowania pożyczki. Czy czasem nie jest wyższa niż inne oferty na rynku? Naszą podejrzliwość powinno także wzbudzić wymaganie przez firmę wniesienia wysokiego zabezpieczenia pożyczki, i to jeszcze zanim ta zostanie udzielona. To oczywiste, że wszelkie opóźnienia w terminowej spłacie pożyczki będą skutkować natychmiastową utratą wniesionego uprzednio zabezpieczenia, niezależnie od jego wartości. Może się też zdarzyć, że w umowie istnieje zapis uprawniający firmę do wyznaczenia zabezpieczenia w przyszłości, według jej uznania. Nie podpisuj takiego dokumentu! Twojej uwadze nie powinna również umknąć kwota na jaką opiewa suma wszystkich opłat dodatkowych, czyli między innymi, wydanie decyzji, prowizje, opłaty związane z wizytami przedstawiciela pożyczkodawcy w domu i inne. Warto się dobrze zastanowić, jeśli okaże się, że po sporządzonym bilansie suma opłat przewyższa, i to znacznie, kwotę o którą się ubiegasz. A co jeśli pożyczka w ogóle nie zostanie ci przyznana, a firma zamierza jedynie pobrać opłaty ponoszone przez klienta z góry?

Wreszcie – ostatnia dobra rada, która, mamy nadzieję, pomoże ci w przyszłości uniknąć przykrych konsekwencji podpisania umowy z nieuczciwym dostawcą usług finansowych: jeśli czegoś nie rozumiesz, proś o wyjaśnienie i szczegóły. Jeśli przedstawiciel firmy, która oferuje pożyczkę nie chce, lub nie potrafi wytłumaczyć frapujących cię zapisów, jest to wyraźny znak, żeby nie korzystać z usług tej placówki.
--
Kyzoo.pl to bezpieczny produkt finansowy firmy OK Money Poland oferującej pożyczki krótkoterminowe na jasnych i uczciwych zasadach.

sobota, 31 maja 2014

Aktualności.

Blog, który właśnie czytasz doczekał się udanej kontynuacji. Dziękuję Czytelnikom, fanom FB, znajomym za wsparcie i mnóstwo dobrych słów. Czytelników starego adresu KZ zapraszam do przejścia na nowy adres oraz nowy czytnik RSS:  

www:  http://pinizielony.net/
RSS: http://pinizielony.net/feed/


A oto niektóre z nowości na nowym hostingu, ostatni tytuł to nowe na blogu nagranie mp3:

 

poniedziałek, 24 marca 2014

Płatność kartą - komu się najbardziej opłaca?

Jeszcze do końca 2013 roku opłata interchange naliczana od każdej bezgotówkowej transakcji stanowiła nawet 1,5% wartości dokonywanych przez nas zakupów. Po interwencji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów jeszcze do końca pierwszej połowy 2014 roku opłata ta ma być zredukowana do 1%. Czy to powstrzyma sprzedawców przed przerzucaniem na klientów marży za obsługę transakcji bezgotówkowych?

Opłata za…?
Sprzedawcy w Polsce nie mają łatwego życia. Według ustaleń Narodowego Banku Polskiego opłaty naliczane przez operatorów kart płatniczych i banki należą u nas do najwyższych w Europie. Handlowcy, którzy chcą umożliwić swoim klientom płatność kartą, muszą uiścić opłatę systemową, prowizję kwotową od każdej transakcji, prowizję procentową oraz opłatę za dzierżawę terminala. To koszty, które niejednokrotnie przewyższają marżę samego sprzedawcy.
Kto tak naprawdę płaci?
Żeby wyjść na swoje, sprzedawcy bronią się przed niewygodną opłatą jak tylko mogą. W wielu punktach usługowych widnieją znaki informujące o minimalnym progu płatności kartą, choć jego ustalanie jest nielegalne. Klienci, nie wiedząc o tym lub nie mogąc obronić się przed nieuczciwymi praktykami, zwykle dokładają na taśmę produkty, których nie potrzebują, byle móc zapłacić za to, po co przyszli. Wówczas pieniądze wędrują zarówno do sprzedawcy, jak i do banku.
Alternatywą jest wycieczka do bankomatu, a ten najbliższy nie zawsze należy do sieci, z której klienci mogą wypłacić pieniądze bez prowizji. Przeważnie opłata za wypłacenie środków z bankomatu, z którym bank nie ma podpisanej umowy, wynosi około 5 zł.
W niektórych punktach sprzedaży nie ma określonego minimalnego progu wartości transakcji bezgotówkowych. Zdarza się to nawet w małych, osiedlowych sklepikach, w których klienci często nie mają możliwości wypłacić gotówki w pobliżu. A ceny? Bywają wyższe nawet o 5% procent.
Będzie taniej?
Kilka lat temu na wniosek Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji sprawę badał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Stwierdzono, że nie ma powodów do przeceniania transakcji bezgotówkowych i w rzeczywistości banki nie ponoszą aż takich kosztów związanych z ich obsługą. Sprawa trafiła do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Ostatecznie powstała nowelizacja ustawy o usługach płatniczych, zgodnie z którą od 2014 roku opłata interchange ma być systematycznie obniżana – do 2017 roku będzie wynosić już tylko 0,7% transakcji.

Artykuł powstał we współpracy z:

środa, 19 marca 2014

Piwo Włodarz - recenzja.

Ostatnio miałem okazję wypróbować piwo Włodarz z browaru Głubczyce. Myślę, że reprezentuję pewien trend koneserski w branży blogowej, mniej mnie interesuje ilość, bardziej interesuje mnie jakość oraz ciekawostki piwne, im bardziej oryginalne i regionalne tym lepiej.


Piwko widoczne na zdjęciu chwyciłem gdzieś przy okazji, za cenę ok 1,60 zł za butelkę, co jest sympatyczną ceną, a klasyczny bączek (ta butelka), który zdaje się w regionalnych browarach wracać do łask jest bardzo optymalny, zarówno jeśli chodzi o "trzymanie się" w ręce, jak i ilość trunku (niewiele, ale z umiarem i smacznie).

Piwo swoim składem nie zwala z nóg. Napis na etykietce pt. "zawiera słód jęczmienny" nie podoba się żadnemu piwoszowi, ponieważ trunek klasyczny powinien mieć na etykietce napis: "woda, słód jęczmienny, chmiel" i żadnych innych wynalazków pt. "zawiera słód jęczmienny"....

...skarbce Amber Gold też ponoć zawierały jakieś złoto, no nie? Co to w ogóle za wymysł "zawiera słód jęczmienny"?!


Mimo wszystko piwo jest poprawne, a nawet bardzo poprawne - lekkie jeśli chodzi o ekstrakt (choć go jak widać nie ma oznaczonego) oraz woltaż, smak wyraźny chmielowy, bardzo poprawny, piwo nie jest słodkawe, co mnie ostatnio wkurza, a tym razem jest miła niespodzianka. W sam raz na nadchodzący ciepły sezon. Ocena ogólna: 6,5/10. Byłoby lepiej za lepszy skład :)

niedziela, 9 marca 2014

Nowy start bloga i suszone oliwki.

Dawno nie pisałem tutaj, na archiwalnym adresie, ale czas w końcu się odezwać do Czytelników i Czytelniczek śledzących dawne RSSy. Po długim czasie zawieszenia blog wreszcie nabrał kolorów. Wiele razy zapowiadałem reaktywacje bloga i myślę, że wreszcie to się udało w 100%. Zmieniłem nazwę bloga, postawiłem go na nowym hostingu oraz adresie http://pinizielony.net/ i po prostu zacząłem spontanicznie znów pisać. Czytelnicy wchodzą, czytają, mam bardzo pozytywne sprzężenie zwrotne co do bloga i w tej chwili już wiem, że podjąłem dobrą decyzję.

Nie mam tu na blogu żadnych wielkich ambicji, po prostu robię coś co lubię, dla siebie, dla Was - Czytelników, dla grona zaprzyjaźnionych autorów. Zatem przejdźmy do rzeczy... dzisiejszej recenzji.



Suszone, solone oliwki.

Kupiłem je w Agia Marina na Krecie za około 3 euro. Z tego co zauważyłem na Krecie jest to popularna przekąska do piwa. Greckie piwo nie wznosi się na wyżyny, to z reguły jakiś koncerniak z browaru na kontynencie warzone głównie dla turysty, choć i sami Grecy nawet często po nie sięgałem (tam gdzie byłem, podstawowym alkoholem jest Raki, czyli wszechobecny bimber z winogron, i z tego co przy okazji do kadzi wpadnie).

Wracając do oliwek. Są suche, dość słone i nie da się ich zjeść za wiele na raz, ale dla każdego sympatyka śródziemnomorskich smaków będzie to niebo w gębie. Mają bardzo długą trwałość i ze względu na sposób zakonserwowania praktycznie się nie psują. Mogą być dobrym dressingiem do sałatek czy inną ozdobą dania na styl śródziemnomorski.

Czy je warto kupić będąc na urlopie? Zdecydowanie. Ten zapach, smak i klimat w długie miesiące po powrocie będzie przypominał zapachy wakacji...

...a ja? Skubiąc te oliwki właśnie kończę załatwianie kolejnego urlopu - dwóch tygodni w miasteczku Kissamos na Krecie, gdzie mam zamiar się byczyć, popijać Raki przy portowej promenadzie i zagryzać greckie smakołyki :-)

I Wam życzę udanych wakacji, wiosny, lata.... :-)

czwartek, 9 stycznia 2014

Pin i zielony.

Blogowanie konsumenckie jest tym, w czym czuję się bardzo dobrze, jednocześnie wielu z Czytelników moje przemyślenia na temat pozostania na Blogspocie są doskonale znane. Potrzebuję się rozwijać, potrzebuję rozwijać tego bloga (tu także było wiele przemyśleń przez ostatnie miesiące) i jak wiecie migruję na WordPress (na wszystkich moich blogach).

Pierwsza kontynuacja tego bloga jest już wszystkim znana, jest to dział konsumencki mojego bloga sportowego, znany jest także mój miniblog oszczędnościowy, gdzie także gościłem tematykę konsumencką - idzie tam mi lepiej niż przewidywałem - jednak kontynuacja samych wątków konsumenckich gdzie indziej mnie nie satysfakcjonowała w 100%. Chciałem nowego startu i nowego życia dla tego bloga i tego właśnie dokonałem.



Od kilku dni stopniowo przeprowadzam migrację na nowy adres, z nową odświeżoną nazwą.  Chociaż wygląd tego bloga w jak największym stopniu przypomina mój pierwszy start bloga konsumenckiego, jest identyczna tapeta, bardzo podobne motywy jak kiedyś tutaj, podobna lekka filozofia. Nowa nazwa to "pin i zielony" - http://pinizielony.net/ - taka mi się akurat spodobała i tak zostanie, jest pozytywna i pachnąca świeżością.

Nowy blog zawiera także mechanizmy ochrony przed spamem i hejtem na których tak mi zależało, a o które tak ciężko na Blogspocie. Migrując z blogiem na "nowe tereny" dobrze się bawię - mam nadzieję że zaowocuje to humorystycznym podejściem i pozytywną atmosferą. Żegnaj Blogspocie - witaj WordPressie :-)

Was także zapraszam na nowy adres.

wtorek, 7 stycznia 2014

Wpisy konsumenckie w nowym roku... świeże jak bułeczki prosto z piekarni.

Witam, dziś porcja najnowszych wpisów konsumenckich w nowym roku. Na początek post, który tak wielu z Czytelników spodobał się na Oszczędzaniu, a mianowicie coś o męskiej, i ogólnie Polaków, higienie. Potem inne ciekawostki:



Higiena osobista Polaków. Ile średnio wydajemy na higienę i kosmetyki?



(po tym filmie na pewno już tak chętnie nie zjesz hot doga na stacji benzynowej, co do stacji jednak to mamy następny wpis)