niedziela, 10 lutego 2013

Kurczaki na sterydach i markowy pasztet z mielonymi odpadami.

Artykuł przeniesiony do archiwum:

Kurczaki hodowane na sterydach i markowy pasztet z mielonymi odpadami (MOM).


37 komentarzy:

  1. Błędnie się uznaje, że psy jedzą to, co dla człowieka się już absolutnie nie nadaje :-( Tymczasem konserwanty i ulepszacze, które człowiek łyka w wędlinach pozornie bez szkody dla zdrowia (to wyjdzie później) są trucizną dla psa. To tyle w kwestii psów :-)

    Kiedyś był na którymś z kanałów discovery reality show dotyczący pracy w przetwórniach mięsa. Nie oglądałam, bo na pewno zostałabym potem wegetarianką, a muszę dbać o żywienie nie tylko siebie, ale i o Chłopa.
    Do końca nie uda się nam się przed tym obronić, bo nie sposób w dzisiejszych czasach prześledzić drogę, jaką pokonuje jedzenie zanim trafi na nasz stół. Co nie znaczy, że nie należy nic robić.
    Po Twoim wpisie przeczytałam etykietkę markowego, a jakże pasztetu, który nabyłam (zadziwiające, jak rzadko ludzie czytają etykietki!) Po tej lekturze, jak dotarła do mnie treść, postanowiłam zakupić wiosną ekektryczną maszynkę do mięsa i sama piec pasztety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nie oglądałam, bo na pewno zostałabym potem wegetarianką," - brzmi prawi jak "Zachorowałabym na tyfus". ;) Co złego w zostaniu wege? ;) Przepraszam za tę lekką prowokację, ale dla niektórych wegetarianin to prawie ufoludek.

      Usuń
    2. Nie mam nic przeciwko przejściu na wegetarianizm :-) Pod warunkiem, że jest to podyktowane troską o zdrowie, a nie ideologią. Chodziło mi o to, że niekoniecznie moja druga połowa musi podzielać moje w tej kwestii zdanie. W domu jedynie ja przygotowuję jedzenie, zatem byłby to bardzo duży problem.

      Usuń
    3. oj, Chłop by musiał gdzieś na mieście, czy na stacjach wcinać hot-dogi ukradkiem, czy zimne parowki pod biedronką, tak jak u znajomych wegetarian w rodzinie :)

      Usuń
    4. "...Nie mam nic przeciwko przejściu na wegetarianizm :-) Pod warunkiem, że jest to podyktowane troską o zdrowie, a nie ideologią..." - a co złego jest w ideologii, która głosi szacunek dla żyjących istot? Czy zadawanie im cierpienia, fundowanie kolejnego holokaustu w obozach koncentracyjnych (polecam wizytę na przemysłowej fermie tuczu!), a na końcu zjadanie ich zwłok doprawionych chemią naprawdę uważasz za lepsze? Smacznego zatem...

      Usuń
    5. wypowiem się w imieniu swoim, oczywiście nie podoba mi się taki wielkoprzemysłowy tucz zwierząt w nieludzkich warunkach, właśnie ten post jest de facto 'prowegetarianski' i sprzeciwia się temu

      ale nie jestem przeciw zabijaniu zwierząt i jedzeniu mięsa jako tako, człowiek jest istotą drapieżną i bialko zwierzęce jest potrzebne w jadospisie

      Usuń
    6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    8. CHŁOPAKI DOŚĆ!

      "Konstytucja" tego bloga zabrania wchodzenia na tematy religijne!!!

      Nie ma to związku z moimi osobistymi przekonaniami, czy sympatią do kogokolwiek tutaj - ale NIE POZWOLĘ na obrażanie tutaj jakiejkolwiek religii czy postaci kluczowej dla daanej religii!!!

      DOŚĆ też z argumentami a'la Niemieckie Obozy Koncentracyjne!

      Cenzuruje powyższe wypowiedzi i zabraniam podejmować takie argumenty tutaj!

      Usuń
    9. Refael7212 lutego 2013 00:43

      @urtica
      Ideologia jest dziurawa jak sito, chyba, że ktoś zostanie dżinistą (to te świry chodzące z miotełką i zamiatające drogę przed sobą by czegoś niechcący nie rozdeptać), a jak się dobrze przyjrzeć to nawet wtedy.

      Jeśli ktoś jest chrześcijaninem to nie ma problemów z jedzeniem mięsa: Dz.Ap. 11:5-7, co więcej ideologiczny wegetarianizm jest sprzeczny z chrześcijaństwem: 1 Tym. 4:1-3.


      Wegetarianizm trąci też obłudą: czy jeśli w Twoim domu zalęgną się takie miłe zwierzątka jak Blatta orientalis lub Cimex lectularius też będziesz "okazywać szacunek żyjącym istotom"? Czy jeśli jedząc warzywka czy kąpiąc się w jeziorze nabędziesz "żyjącą istotę" o wdzięcznej nazwie Ascaris lumbricoides też będziesz "okazywać jej szacunek"?

      Jeśli ktoś zechce podpierać się naukami (...) Wysocy w hierarchii lamowie tybetańscy mówili uczniom Nie rób problemu z jedzenia mięsa, nie powinno ono być zabite specjalnie dla ciebie, by twój związek karmiczny nie był silny. A jeśli będziesz czynił silne życzenia przez kontakt z tobą kiedyś odrodzi się jako buddysta. Jak dla mnie śmierdzi hipokryzją. Inny podobny tekst głosił, że przy produkcji herbaty (zaoranie pola do posadzenia krzaków, przewóz samochodem gotowego produktu itp.) zginęło tyle robaczków i muszek, że równie dobrze zamiast herbaty można napić się krwi.
      Usuń
      Paweł Głogowski12 lutego 2013 10:13

      @Refael72:
      "...Jeśli ktoś jest chrześcijaninem to nie ma problemów z jedzeniem mięsa..." (...)też trafia kulą w płot! (Tak, okazuję brak szacunku, by pokazać, jak daremna jest tego typu argumentacja. Pozostałe argumenty o pasożytach, czy zabijaniu robaczków przez jedzących warzywa czy pijących herbatę są również banalne i żałosne. (...)

      Usuń
    10. Urtica- Na cierpienie zwierząt jestem bardziej wrażliwa, niż nawet na cierpienie ludzi. Pomijając choroby, w większości przypadków ludzie są sami winni swojego losu. Dzieci i zwierzęta to istoty bezbronne, które są od nas zależne. Sęk w tym, że jeśli nie będę kupowała i nie będę jadła mięsa, nie będzie miało to żadnego wpływu na zmniejszenie cierpienia zwierząt, natomiast ucierpi na tym najbliższa mi osoba, która nie musi podzielać mojej wrażliwości i mojego punktu widzenia na pewne tematy. Mam wpływ jedynie na swoje otoczenie, nie porywam się na zmienianie całego świata.
      Jeśli chodzi o ideologię, to nie przekonają mnie nigdy ludzie, którzy agresją lub wywołaniem u mnie poczucia winy, przekonują świat do swoich poglądów. Sama pracuję u podstaw nad pewnymi zmianami w świadomości społecznej (kontrowersyjna dla niektórych potrzeba sterylizacji zwierząt, aby nie przepełniać schronisk i nie skazywać psy/koty na życie w podłych warunkach) i wiem, że nie głośnym krzykiem, agresją, a jedynie tłumaczeniem, edukacją, promowaniem właściwych postaw, można zmieniać świadomość ludzi co do ich skostniałych od pokoleń poglądów.

      Usuń
    11. Riannon, najbliższa Ci osoba "ucierpi", bo przestaniesz jeść mięso??? Możesz mi to jakoś dokładniej wytłumaczyć?

      Usuń
    12. Lubię mięso i uważam, że skoro człowiek od początku swojej ewolucji polował na zwierzęta, to jest to jego naturalny pokarm. Oczywiście, masz rację, że współczesne fermy, przetwórnie mięsa oraz to wszystko, co dzieje się z mięsem zanim trafi na stół, to zgroza i horror. Przeżywając programy traktujące o tym wszystkim, na pewno przeszłaby mi ochota na kupowanie, przyrządzanie i pewnie na jedzenie mięsa. Jak napisałam wyżej- w domu tylko ja jestem odpowiedzialna za posiłki. Mój Chłop chce jeść mięso niezależnie od moich poglądów. Nie będę zmuszała swojej drugiej połowy, ani nikogo innego, do ideologicznego wegetarianizmu. To wolny człowiek i ma prawo jeść to, co chce. Dopiero miałabym ideologiczny (i kulinarny) problem, gdybym kupowała mięso i przyrzadzała je tylko dla Chłopa.
      Poza tym byłam kiedyś na wegetariańskiej diecie (z czym to ja nie eksperymentowałam! :) i nie czułam się dobrze. Dlatego jedynym argumentem w tego typu dyskusjach jest dla mnie zdrowie. Jeśli dla kogoś dieta wegetariańska jest dobra, to wspaniale! Niekoniecznie natomiast musi być dobra dla mnie.

      Usuń
    13. urtica - moim zdaniem przesadzasz. Daj żyć mięsożernym, a oni pozwolą żyć Tobie. Twoje argumenty do mnie nie trafiają, bo są zwyczajnie przesadzone. Mądrość człowieka tkwi w tym, że szanuje poglądy i przekonania innych, a w dyskusji argumentuje spokojnie i rozsądnie, nie przekraczając granic przyzwoitości.
      Nie mam nic przeciewko ideologiom, dietom, wyborom, ale często ich zwolennicy są zaślepieni na przekonania innych.

      Usuń
  2. Żarcie dla zwierzaków potrafi być lepsze niż to dla ludzi. To z wyższej półki dla kotów posiada 70% mięsa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tylko trochę trzeba posolić i można wcinać :-)

      Usuń
    2. To samo mówił mój śp. brat: "dobre, tylko mało słone".

      Usuń
  3. na weekend muszę kupić tuszke z królika i upiec - to zdecydowanie najczystsze mięso - królika nie da się podkarmić byle czym, ani nastrzykiwać tego mięsa

    OdpowiedzUsuń
  4. a odnośnie wpisu Tofalarii i mojego żartu o parówkach dla Chłopa

    jest udowodnione naukowo, że nas facetów dobrze jest od czasu do czasu przegonić na diecie bezmięsnej nawet 2-3 tygodnie, choć oczywiście tego nie lubimy

    dieta wegetariańska podnosi nam poziom testosteronu i ogólnie poziom agresji

    także mamy motywację i chęć, aby przestać żłopać piwsko przed telewizorem tylko ruszyć się, zabrać się za jakiś ruch fizyczny i w ogóle chęć rosnie do spraw wiadomych

    OdpowiedzUsuń
  5. Dieta wegetariańska podnosi poziom agresji? :) Ha, nie zaobserwowałam, chyba że to dlatego moja druga połówka codziennie musi godzinę lub dwie biegać. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie oto dowód

      gdyby wcinał mięcho pewnie by siedział z wypiętym brzuchem przed TV z pilotem i nogami do góry

      a tak wyższy poziom agresji każe mu uprawiać sport

      dokładnie, dokładnie :)

      Usuń
    2. Gdyby tak było, to mój mąż, który je mięso okazjonalnie, brykałby wokół bloku i na rowerku jak szalony, a tak nie jest. Zatem chyba nie do wszystkich odnosi się Twoja definicja.
      A mając królika w domu nigdy bym go nie zjadła, mimo iż wiem, że to hodowlana odmiana.

      Usuń
    3. oczywiście, ogólna reguła nie musi dotyczyć każdego

      działa to np. na mnie - przyznaję się

      nie jestem w stanie wytrzymać długo bez białka zwierzęcego, a jego ograniczenie wyraźnie wzmaga pewne instynkty (my - faceci na poziomie - nie jesteśmy jednak zwierzakami i umiemy panować nad agresją zamieniając ją np. w chęć do pójścia na siłownię)

      Usuń
    4. Z ewolucyjnego punktu widzenia może wyglądać to tak, że w pradziejach faceci, którzy jedli przez dłużej niż tydzień same bulwy, byli tak wkurzeni, że szli na polowanie :-) Dziś jakoś inaczej ten instynkt trzeba rozładować.
      A propos siłowni mały offtop. Ja mam w głowie cały czas stereotyp, że siłownia to miejsce dla dresów. Może kiedyś spróbujesz obalić na którymś z blogów ten mit (mit?).

      Usuń
  6. Nie było mnie jakiś czas i wreszcie przeczytałam komentarze.
    Widzę, ze wykreśliłeś prośbę o głosowanie na bloga RO. Pewnie masz swoje powody. Cóż, ja i tak ze wszystkich dostęnych i niedstępnych źródeł głosuję na Korzystne Zakupy. Jak widać zwolenników mają wielu i pną się w rankingu w górę.
    Dobrze, że uciąłeś jakieś dyskusje religijne. To nie miejsce na to.
    Zgadzam się całkowicie z Riannon, że wegetarianizm to żywienie dla tych, którzy chcą i mogą. Też nie znoszę, jak ktoś przedstawia mi swoje racje jako jedynie słuszne, a do tego jeszcze używając marnych argumnetów. Kocham zwierzęta i nie wyobrażam sobie jedzenia psa, kota, królika. Ale też wiem, ze są zwierzęta hodowlane i to mięso uwielbiam. Gdy patrzę na mojego męża, jak je ten chleb z serem to chce mi się kiełbaski i udka kurzego. On nie ma ideologii, uważa, że mięso jest zbyt długo trawione i dlatego w ogóle nie jada czerwonego, dopuszcza casem drobiowe, jada ryby. Tak od kilku dobrych lat. Na początku, gdy gotowałam na kilka garów, bo dla niego bez mięsa, a dla reszty mięsko, to pomstowałam, bo przygotowanie posiłków wydłużało się dwukrotnie. Doszliśmy do kompromisów. Niestety ślinka mu ciekła, gdy czuł zapach pieczonego kurczaczka i zmodyfikował swą dietę:)
    Jeśli chodzi o pasztet, to najlepiej zrobić samemu. Moim zdaniem to, co zmielone i dostęne w sklepie, zawiera wszystko. Tu mówię również o parówkach. O pasztetach w puszkach nawet nie wspomianm, bo nie dość, że podejrzane składniki, to jeszcze chemia i wszelkiego rodzaju zatruwacze. Można od razu zrobić domowego paszteciku więcej i zamrozić. Ja nie mam maszyny, ale gdy idę do sklepu to wybieram kawałek mięsa i proszę o zmielenie na miejscu.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć, że moim priorytetem społecznościowym jest blog Korzystne Zakupy, blog R-O bierze udział w konkursie jako blog starszy i popularniejszy w sensie oglądalności, ale bez szczególnych zabiegów z mojej strony

      Oczywiście każdy blog ma swoich fanów i czytelników. Pozostaje mi to respektować i dać możliwość głosowania każdemu.

      Hmmm... co do królika

      Nie rozumiem w jaki sposób ten polny gryzoń z małym rozumkiem a'la kurczak hodowany w celach spożywczych stał się nagle zwierzakiem "towarzyszącym" czy domowym. Dla mnie to kawałek "szynki", comber i udka, tyle że w innej postaci... przed spożyciem.

      Zwierzęciem "towarzyszącym" jest pies, kot...

      A królik to pyszne i "ekologiczne" mięsiwo, najlepsze dla dzieci, itp.


      Usuń
  7. A czy Ty w ogóle masz jakieś zwierzątko?
    To tak z ciekawości pytam:)
    Ja miałam różne, oczywiście najbardziej kocham pieski. Jednak od prawie 8 lat mam królika, pięknego i kochanego. Nie spodziewałam się aż takiego przywiązania tego zwierzątka i takiego sposobu porozumiewania się, wyrażania swoich uczuć i potrzeb przez to małe zwierzątko. Pewnie gdybym nie doświadczyła, to nie uwierzyłabym. A jdenak futrzak jest cudowny, komunikatywny i swój rozum ma.
    Zwierzęciem towarzyszącym jest każde, które obdarzymy uczuciem i zainteresowaniem.
    Z tym "najlepsze dla dzieci" to tak średnio, generalnie bardziej poleca się cielęcinę! Moje dziecko królicze mięso wypluwało i krzywiło się, może już wtedy miała wizję kochanego futrzaka? Z tym ekologicznie w stosunku do królika jest tak samo jak u innych zwierząt. Moja ciotka przez wiele lat hodowała królasy. Wiem coś o tym.
    Ja czytam KZ, na RO wchodzę okzajonalnie. Zdecydoanie wolę KZ, chyba inni też, bo głosowanie jest jednoznaczne. Gratuluję, że stworzyliście coś takiego:)I nie bądź taki skromny, skoro dajesz link na KZ do bloga RO to znaczy, że Ci zależy. Zgadzam się z Tobą, że każdy blog ma swoich fanów, każdy ma inny gust i oczekiwania zatem i prawo wyboru.
    Pozdrawiam czytelników obu blogów:), ale szczególnie wielbicieli KZ ha ha ha:)

    Pędzę poczytać o dzikim ryżu,może obiadek jakiś sklecę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. R-O jest po prostu moim osobistym blogiem, i nie jest blogiem "grzecznym" i łatwym dla każdego - jadę tam po bandzie nie raz. Oczywiście, że w jakis sposob dbam o tego bloga i blogi są "technicznie" mocno powiązane.

      Natomiast jak widać Riannon, mnie dzikusa blogowego, jakoś cywilizuje i stąd KZ funkcjonuje lepiej społecznościowo i jepiej wychodzi - widać to po głosach w konkursie, dokładnie :)

      Zawsze hodowałem rybki, aktualnie nie mam, ale to raczej przerwa w hobby, bo chodzę i szukam już odpowiedniego akwarium i osprzętu w wolnych chwilach.

      Nie przeszkadza mi to spożywać ryby.

      Króliki kiedyś hodowałem takie "spożywcze", przez lata, i serio nie przyszło mi do głowy, że ten symatyczny, bo sympatyczny gryzoń może być hodowany jako zwierzaczek - przytulaczek.

      Usuń
    2. aha, NIE wykreśliłem nigdzie prośby o głosowanie na R-O, :)

      fragment skreślony w poście mówił o konkursie komiksowym organizowanym przez R-O, konkurs się skonczył :)

      za chwilę nowy konkurs na R-O :)

      Usuń
  8. Mnie jako dziecku, w latach 80-tych też wciskano królika i też plułam. Dla mnie miał słodki posmak- fuj. Wprawdzie nie mam tak emocjonalnego stosunku do królików, jak Anita, ale dla mnie to zwierzę niejadalne- jakbym kota jadła.
    Z tą jadalnością i zwierzętami towarzyszącymi to jest naprawdę względna sprawa. Gdzieś w świecie funkcjonują ludzie, którzy świnie mają za zwierzęta towarzyszące, chodzą z nimi na spacery na smyczy i śpią z nimi w łóżkach- jak my z psami (tzn nie polecam spania z psami- obok tak, ale nie w łóżku :) Ludzie ci uważają, że te świnie są bardzo inteligentne.
    Moja teściowa zaś nie wyobraża sobie zjeść... ryby! Dla niej to istota hodowlana. Ma akwaria i trzyma w stawie przed domem rybki koi. Biorąc to wszystko pod uwagę (szczególnie podejście mamuśki do tematu :) nigdy już nie zabieram głosu, co kto powinien jeść i jakie zwierzę uważa za pupila :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. królik dobrze smakuje właśnie na słodko-kwaśno upieczony z jabłkami a'la kaczka, dobrze dodac cebulkę

      doskonale nadaje się na slodkokwasne i kwasne zupy - ogorkowa, zurek, itp.

      czasem królika (na zupę)trzeba krótko wstępnie odgotować i wylać pierwszą wodę, bo za bardzo pachnie trawą i sianem

      do doskonałe i zdrowie mięso - kto hodował kroliki wie dlaczego

      Usuń
    2. Tak, emocje są ważne i czasem dezcydujące. Każdy jada to, co lubi. Ja nie cierpię owoców morza, a inni je uwielbiają, kocham szpinak, a wielu pluje na sama myśl. Niektórym na myśl o dziczyźnie robi sę niedobrze, a ja lubię dobrze zrobionego dzika. Co do ryb, jestem wybredna. Ale gdy ktos je dobrze zrobi i ja nie muszę się w tym paprać, to zjem ze smakiem. Nie jadam szprotek i róznych chińskich wynalzaków. A to tez oże byc temat na bloga. Poczytajcie kiedyś etykietki n przykład na kostkach rybnych. Nie polecam kupować, ale warto poznać, jak to coś, co uważamy za naszą rybę pochodzi z Chin dalekich.
      Riannon, też chętnie poczytam o siłowniach. Też mam swoje zdanie, zapewne się zgodzimy, więc Remigiusz ma pole do popisu. Ja z założenia nie uprawiam sportu w miejscach zamkniętych, ale wielu jest zwlenników.

      Remigiusz, masz rację, Riannon przyciaga ludzi, zatem ma wielu sympatyków. Zawsze chętnie czytam to, co napisze, na ogół się zgadzam, czasem mam inne zdanie ale to też powód do efektywnej dyskusji.
      Pozdrawiam:)

      Ps. Zamiast rybek kup króliczka, fajne zwierzątko:)

      Usuń
    3. a jak zapachowo sprawuje się kroliczek w domu? bo o ile z hodowli pamiętam to zapaszek byl, mimo czestego i starannego sprzątania klatek

      Usuń
    4. Mój królik załatwia się w kuwecie, gdzie jest żwirek pochłaniający zapachy. Sprzątanie klatki raz w tygodniu. Sierść nie ma żadnego zapachu, czasem perfum, gdy zwierzątko przytulamy. Królicze bobki wciaga odkurzacz. A królik myje się nieustannie, przez większość swego życia. Można zostawić na 2-3 dni bez problemu.
      Ale Ty, jako aktywny człowiek powinieneś mieć chyba psa, takiego, który musi się wybiegać. Miałbyś wtedy ruch na świeżym powietrzu. Polecam:)

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój królik sam domaga się piszczot, skubie nas i trąca noskiem. Zasypia w naszych ramionach, przyjemnie mrucząc zatem jest zadowolona:) W domu na na nią nie poluje, no piesek czasem pogoni.
      Mnie nie przekonasz do siłowni, chyba że takiej zewnętrznej, które w moim mieście się pojawiają. To tak, rekreacyjnie w przerwie na spacerze. Ale rozumiem taką potrzebę ruchu.

      Usuń
  10. Boże!!!
    http://www.google.com/imgres?imgurl=http://4.bp.blogspot.com/-0Frs8LGFUzc/T39GFr76LeI/AAAAAAAAFYg/BIQCaOuVvWo/s1600/cjp.jpeg&imgrefurl=http://no-to-pieknie.blogspot.com/2012/04/co-ja-pacze.html&h=347&w=408&sz=69&tbnid=0luoYD9XUkwWIM:&tbnh=90&tbnw=106&zoom=1&usg=__mzdCmS9rv1srzlJ_dijrMbAPoSM=&docid=JbUr9I9cwnhCZM&sa=X&ei=exEgUYTHKaGD4ATIg4HAAQ&ved=0CDYQ9QEwAg&dur=1132

    OdpowiedzUsuń