piątek, 27 grudnia 2013

Akualności konsumenckie przed Sylwestrem.

No dobra, wczoraj zaliczyliśmy podsumowanie roku 2013 i pogadankę na temat losów bloga, ale dziś przechodzimy do spraw konsumenckich. Jak się dowiedzieliście wczoraj, dziubię sobie przy tym blogu w sensie techniczno-rekonstrukcyjnym, a wątki KZowe są jak najbardziej żywe i obecne w moich nowych projektach.

Co może zainteresować Czytelnika w okresie przedsylwestrowym?

Często jedziemy w trasę, więc...

McDonald’s kontra zdrowa dieta. Jak śmieciowe menu zamienić w zdrowy posiłek.


Na urlopie chcemy sobie posiedzieć w necie, więc...


Play Internet 5 zł Starter. Moje kalkulacje, czyli 3 dni w necie za 5 zł.

A po powrocie chcemy się ogrzać i ogolić :)

Drewno kominkowe. Oszczędne ogrzewanie.

Pojedynek blogerów oszczędnościowych. Remigiusz kontra Piotr. Oszczędne golenie.


Zapraszam na najważniejszy wątek na dziś dzień, bo czas już na zakupy na Sylwestra:


Zakupy przed Sylwestrem. Oryginalny szampan? Może jednak coś lepszego?



czwartek, 26 grudnia 2013

Podsumowanie roku 2013 na blogu.

Rok 2013 był dla tego bloga dość dynamiczny. Na pierwszej połowie roku blog spotkało ogromne wyróżnienie, wygrana w konkursie na oszczędnościowego bloga roku organizowanym przez Mennicę Wrocławską. Społeczności kilku blogów poparły tego bloga i wspólnym wysiłkiem pokonaliśmy rywali. Szczególną rolę odegrała tu społeczność mojego dawnego głównego bloga http://racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/ oraz społeczność z mojego rodzinnego miasta, która w sporej części jest teraz moją ekipą skupioną wokół bloga http://dlafaceta.biz/. Oczywiście należy także oddać honor osobom z innych środowisk i blogów, które poparły ten blog.

Po tym sukcesie jednak blog przeszedł wiele perypetii, na dorabianie się i tzw. hejterstwo nie musiałem długo czekać. Oczywiście te dawne kwestie są już za mną i od pewnego czasu moje blogi prowadzę twardą ręką. Skutkuje to udanymi, przynoszącymi autorską satysfakcję projektami blogowymi. Blog aktualizuję i planuję rozbudowę w wolnych chwilach.

Obecnie  konsumenckie wątki kontynuuję w głównych projektach, mianowicie:


1. pin i zielony - blog o zakupach



2. lifestyle & męskie zakupy




poniedziałek, 9 grudnia 2013

Te koszmarne konserwanty.

Dziś z archiwum dawnego KZ odtwarzam dyskusję sprzed roku na temat zdrowej żywności, zawartych w codziennie kupowanych produktach konserwantów oraz produktów prosto od rolnika. Czy zawarte informacje są dalej aktualne?


Baba ze wsi
(wędliny) 
Czy mogę podsunąć tu link do forum wędliniarskiego? Tam można się dowiedzieć jak samemu zrobić kiełbasy i szynki - gotowane, wędzone, jak zrobić małą wędzarnię i inne rzeczy - i gdzie dostać akcesoria lub jak je zastąpić:)
http://www.wedlinydomowe.pl/

ja złożyłam sobie starą maszynkę do mięsa i przynajmniej pasztet zrobiłam na chleb, z wątroby i kawałków mięsa, a lejek do kiełbas też mam, tylko jeszcze nie dojrzałam :D

Jak zrobić prosty ser w domu też widziałam przepisy, jak znajdę to dorzucę - tylko dorwać prawdziwe mleko od krowy...


futrzak
(dot. soli jako konserwantu)
www.futrzak.wordpress.com

soli nie ma sie co bac. Nie ma zadnych wiarygodnie przeprowadzonych padan wskazujacych na szkodliwosc soli. Wrecz pzeciwnie: dieta bez soli prowadzi do bardzo powaznych problemow.
To, ze sol jakoby podwyzsza cisnienie to mit.
Tutaj obszerniej na ten temat:
http://www.westonaprice.org/vitamins-and-minerals/salt-and-our-health


Art
(o benzoesanie sodu)

Odniosę się  do benzoesanu sodu,
Piszesz, że jest to związek rakotwórczy, co jest nieprawdą. jest to związek naturalnie występujący w np. jagodach lub żurawinie, grzybach, cynamonie, goździkach, kefirach i jogurtach. Czy o wyżej wymienionych też napiszesz, że są rakotwórcze?
Rakotwórczy jest benzen, który powstaje poprzez reakcję benzoesanu sodu z kwasem askorbinowym (witamina C - też jest konserwantem - E300). Dlatego też sztuczne napoje zawierające oba te związki są niezdrowe.

Piratka
 
zdrowe żywienie nie musi oznaczać żywności wyłącznie własnym sumptem produkowanej a widzę tu takie zapędy ;) warunki ma każdy, nie każdy ma chęć/świadomość/potrzebę, bo na początku ten proces wymaga sporego nakładu sił i czasu.

(być może tajemnicą moich ogórków było to, że znikały w postaci małosolnej lub na wpół-ukiszonej nie mając czasu się zepsuć)

Łosie w Lesie
(Jestem rolnikiem...)
 
Przyjemnie się czyta, ale 'zdrowe/eko/naturalne=krzywe/małe/z robaczkami' - to brzmi jak z "Dzikiego białka".
Duże, ładne, bez robaczków również może być zdrowe, eko, naturalne. Tylko taka uprawa oznacza mniejszą ilość za większą cenę, a to nie każdemu odpowiada.
Moja marchewka wysiana na redlinach, odpowiednio przerywana, uprawiana na zadbanej ziemi jest długa, gruba, bez bocznych odrostów, prosta - i jak najbardziej eko, naturalna i zdrowa.
Moje pomidory nie równające się smakiem z żadnymi marketowymi, o różnorodności kolorów i kształtów nie wspomnę, potrafią ważyć po pół kilograma, są piękne i zdrowe - a nie są pompowane przyspieszaczami dojrzewania i nie są bombardowane opryskami przeciwgrzybicznymi co 7-10dni.
Moje ogórki prowadzone "w górę", a nie po glebie, są wspaniale zielone, zdrowe i nie zdarzyło się, żeby zepsuły się kiszone/konserwowe/małosolne.
Moje jajka - tzn. jajka od moich kur (naprawdę szczęśliwych kur, bo jedyne, co je ogranicza, to ogrodzenie wokół posesji) są wręcz ogromne, a kury są karmione wyłącznie paszą naturalna i tym, co wygrzebią z ziemi. Nie potrzebują wspomagaczy, sztucznych karm.

Jestem rolnikiem, nie producentem :)

'Zdrowe' wymaga trochę wysiłku, poszukania, poczytania - tylko że dzisiejsze gazety wszystko traktują "po łebkach", byle jak...

Pieczenie w domu, szczególnie jak się ma automat - wspaniała sprawa, tylko warto poczytać skład tzw. gotowych mąk do pieczenia chleba - skład bardzo długi... Każdy chce zarobić :)

Rozpisałam się w sumie chaotycznie o wszystkim i o niczym, temat ciekawy, tylko taki szeeeroki :)

(odnośnie zakupów)

 no oczywiście, że nie w markecie :) Nie te ilości i nie te ceny i rzecz jasna, tylko sezonowo - od pierwszych sałat po ostatnie pomidory. Przez cały rok tylko ziemniaki i jajka, a i jeszcze dynie (dopóki się dobrze przechowują). Takie sobie małe gospodarstwo, które samo chce się dobrze żywić, a przy okazji trochę dorobić. Jak to pięknie Unia nazwała - gospodarstwo niskotowarowe ;)

Marzę sobie o takim świecie, gdzie człowiek podjedzie rowerem po ścieżce rowerowej np. 15km ze swojego miasta do mojej małej wsi, zakupi zdrowe, piękne, eko-bio-itp. warzywka i za tydzień wróci, bo mu będzie smakowało i mu się opłaci. Zarówno finansowo, jak i zdrowotnie. I marząc tak pięknie, uprawiam swój kawałek pola ;)

futrzak
(o żywności)
www.futrzak.wordpress.com
 
Pomiedzy zywnoscia super-ekologiczna kupowana od znajomego rolnika a zywnoscia przerobiona jest jeszcze duzo pomiedzy.

Na poczatek wystarczy przestac kupowac zywnosc przerobiona. Ja tak robie i nie jest to jakis potworny naklad pracy/czasu/niemozliwe biorac pod uwage, ze mieszkam w miescie.
Fakt, trzeba sie troche napracowac przy przerobce surowego miesa od rzeznika, ale za to potem spokojnie starcza na tydzien. Do tego warzywa, owoce, ryby. Nie jadam w ogole grains (zadnych zbozowych zawierajacych gluten), nie jadam w ogole straczkowych, cukru.
Tak wiec zadnych makaronow (za wyjatkiem ryzowego), ciast, chlebow, ciasteczek, slodyczy, etc. Ale tez zadnych przemyslowo robionych wedlin, przetworow, gotowych obiadkow do mikrofalowki etc.

Gotowanie zajmuje mi ok. godzine-poltorej dziennie, chyba ze mieso zostanie wrzucone w sobote na parille w wiekszej ilosci - potem sie tylko wyciaga z lodowki. Podobnie jest z zupa - mozna ugotowac raz wielka ilosc a potem zamrozic tylko wyciagac do odgrzania.
W ten sposob ok pol dnia weekendu spedzi sie na gotowaniu, ale potem ma sie z glowy. To naprawde nie takie trudne.

Dzieki zmianie nawykow zywieniowych schudlam 3 rozmiary i poprawilo mi sie zdrowie.

Nawet najlepszy chemik nie przekona mnie o neutralnosci benzoesanu sodu czy guar gumy a powod jest prosty: uklad trawienny czlowieka ewoluowal w czasach, w ktorych niczego takiego nie bylo w jego diecie. Mutacja umozliwiajaca trawienie laktozy z mleka krowiego pojawila sie ledwie 10 tys lat temu a i tak duza czesc populacji ludzkiej jej nie posiada a spozywanie nabialu powoduje bardzo przykre reakcje, nie tylko alergiczne.

Nie wspomne juz o roslinach zbozowych: ogromna czesc populacji ma uczulenie na gluten i nawet sobie z tego nie zdaje sprawy. A to sa niby wszystko "naturalne" "konsumowane od wiekow" etc. pokarmy.

A co dopiero jakies sztuczne barwniki, utrwalacze czy chociazby monosodium glutamate. I co z tego, ze naturalnie wystepuje w glonach i japonczycy spozywali go od wiekow? Ten uzyskiwany metoda przemyslowa jest nnieco inny i przede wszystkim dodawany do zarcia w oblednych ilosciach.

Tak samo syrop wysokofruktozowy (high fructose corn syrup) uzywany jako slodzik chyba wszedzie. Co z tego, ze fruktoza wystepuje "naturalnie" tj. jest cukrem wystepujacym w owocach, skoro w produktach przetworzonych znajduja sie jej obledne ilosci? Ile dacie rade na raz zjesc abek? dwa? trzy moze? A w jednej litrowej butelce HFCS tyle, co w kilku kilogramac jablek...

Fruktoza jest przerabiana przez watrobe a jej nadmiar zamieniany w tluszcz. Tyle, ze ma znaczenie jaka dawke konsumujemy w jednostce czasu. Im wiecej fruktozy w krotkim czasie, tym bardziej obiciazamy watrobe oraz trzustke, ktora produkuje ogromny wyrzut insuliny. W efekcie koncowym czlowiek staje sie otyly, zapada na syndrom metaboliczny i cukrzyce stopnia II.

To sa choroby rozwijajace sie latami, a spowodowane nadmierna konsumpcja teoretycznie "naturalnych" skladnikow.

Jesli chodzi o chemie dodawana do pozywienia, jak chociazby ten benzoesan sodu - badania obejmujace reakcje chemiczne samych substancji w warunkach laboratoryjnych nijak sie maja do tego, co nastepuje w ludzkim organizmie. No i w momencie zatwierdzania takich substancji maja one "cinical trial" zaledwie moze rok albo dwa. W wyielu wpadkach dopiero po kilkunastu-dziesieciu latach odkrywa sie ich negatywny wplyw na zdrowie czlowieka.


Łosie w Lesie
Po co się starać, kiedy zupka w słoiku/worku/proszku/kostce jest smaczna/szybka/bezkonserwantowa(?)!
Kiedy drogiemu dziecięciu bardzo smakują płatki zawierające tylko (?) x gram cukru na porcję!
Kiedy nawet akcja "5 porcji warzyw/owoców dziennie" oznacza sok ze sklepu (słodzony, z konserwantami) lub chipsy (przecież ziemniak to warzywo) albo pompowane jabłko z supermarketu.
Ludziom się nie chce... brak czasu, siły, wiedzy, ochoty... I dajemy się ogłupiać...

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Outlety - markowe ciuchy za grosze.

Od jakiegoś czasu w naszych miastach możemy znaleźć outlety, czyli sklepy, gdzie trafiają końcówki serii znanych marek, czasem także to, czego nie uda się sprzedać w galeriach i renomowanych punktach. Dla wszystkich zwolenników marek jest to niesamowita okazja, by kupić te ubrania taniej...


W poprzedniej edycji tego bloga (co jakiś czas sukcesywnie odtwarzam zawartość) czytelniczki rozmawiały o outletach, głównie we Wrocławiu. Dziś te fragmenty dyskusji i komentarze, które udało się odzyskać z archiwum, a w przyszłości.... kto wie, może znacznie obszerniejszy wpis o outletach, tym razem w roku 2014 ;-)

Koza25 września 2012 05:12
Bardzo żałuję ale niestety w moich okolicach, nawet dalszych nie ma takich sklepów.
River Island za "piątka" to dopiero jest fart :)

Autorka25 września 2012 08:22
Wszystko pięknie, nie rozumiem tylko przekonania ludzi znana marka=jakość. Może kiedyś, obecnie niestety w każdej znanej sieci zdarzają się tekstylne koszmary ;)

Baba ze wsi26 września 2012 22:41
Autorko - dziś słowo "marka" jest naduzywane, może dlatego.

Polskie marki np. są produkowane w Chinach - te różne reservedy i inne twory lpp, to niby dlaczego mają być lepsze od bazarowych?

Choć może być chińskie, a mimo to dobre.

Takie buty adidasa i innych reeboków - choć sama nie kupowałam - uznawałam za warte swej ceny, gdy wytrzymywały w rodzinie - noszone cały okrągły rok do grania w piłkę, biegania po lesie, prania i znów biegania do szkoły... A wyprać z normalnego sklepu? :D

Z drugiego obiegu mam różne tam vero mody, zary, george i inne (u nas też nie ma wspomnianych w poście sklepów) i nic ale to nic się z nimi nie dzieje, mimo wielokrotnego prania, wieloletniego noszenia... To budzi zaufania i zmniejsza ból na widok ceny :D

Kontrolerka26 września 2012 04:35
Nareszcie temat z mojego ogródka ;-)))
90% zawartości mojej szafy pochodzi z ciuchlandów i outletów, znam nawet miejsca łączące jedno z drugim, ponadto na tzw."ciuchach" kupuję genialne materiałowe torby na zakupy, szale, apaszki, a Swój zasmakował w firmowych krawatach za 2.99.
Ze nie wspomnę o metrach płótna kupowanych dla mojej Mamy, która przerabia to następnie na cud-obrusiki i saszetki na lawendę(bo u mnie talentu rękodzielniczego niestety niet !).
Pozdrawiam ;-)

Piratka26 września 2012 14:08
kojarzę lumpeksy działające na takiej zasadzie postępującej obniżki - chyba wszystkie we wro tak już działają, ale żadnego takiego outletu. factory na początku swej działalności było naprawdę korzystne, teraz rzadko trafiają się tam perełki, reszta w normalnych sklepowych cenach.
te na świdnickiej to naprzeciw not-u?
lumpeksy się już dawno ucywilizowały (mam kilka ulubionych adresów, mogę się podzielić) a teraz widać ich dziwną ekspansję na centrum miasta - z biedronkami się chyba w temacie skumali :P

ZłotyKot8 października 2012 13:31
Na Ładnej lumpeks jest genialny, drugi niezły na Podwalu vis a vis Renomy. Za to w Jeleniej poszaleli z cenami,swetry używany wyswiechtane po 30-40 zł, kurtki ponad 100. To w factory widziałam nowe taniej. I to w każdym lumpeksie. Masakra jakas...

niedziela, 1 grudnia 2013

Aktualności na Korzystnych Zakupach.

Dzisiejszy wpis kieruję do tych użytkowników, którzy dalej śledzą RSSy i blogrolle z Korzystnymi Zakupami, natomiast nie śledzą moich pozostałych blogów. Mam dla Was parę ciekawych aktualności.



Odtworzyłem jeden z moich serwisów, niegdyś zabanowanych przez Google i zapomnianych przez użytkowników. Dziś jednak ów serwis funkcjonuje nieźle i cieszy się popularnością... to jest miniblog oszczędnościowy:

 

Jak oszczędzać w domu


Kontynuuję tam oczywiście wątek konsumencki Korzystnych Zakupów. Bycie autorem KZ jak widać weszło mi w krew i nie odpuszczam. 

W rozmowach z kilkoma osobami podjąłem temat czasów świetności i sukcesów Korzystnych Zakupów i wiele wątków tego bloga jest przeze mnie kontynuowanych, między innymi coraz lepszy katalog:


Podsumowując, jest coraz lepiej. Kto wie, może i sam KZ uda się reaktywować :)

wtorek, 5 listopada 2013

Aktualności, czyli co słychać u autora bloga.

Witajcie po krótkiej przerwie w publikacji. Zapewne ci w Was, którzy dalej śledzą RSSy bloga są ciekawi co mnie słychać :)

Najpierw prywatnie: 
Ostatnie miesiące były dla mnie nieciekawe. Problemy zdrowotne zakończone "wspaniałym" finiszem, czyli spuszczeniem sobie drewnianego blat stołu na stopę z wysokości około metra. Nie zachęcam, nie polecam, uuuuu! Dobra wiadomość jest taka, że jestem już po 5 czy 6-tym treningu z wykorzystaniem pechowej stopy i chodzę już od koło 10 dni bez żadnego bólu! Daję radę :)


Teraz blogowo:
Zgodnie z obietnicą kontynuuję blog Korzystne Zakupy na trzy sposoby:

1. Pierwszy z nich to dbanie o dotychczasowy adres-archiwum. Wykonałem sporo pracy nad KZ! Dotychczasowy adres i całe zaplecze techniczne działa super. Powoli do przodu.

2. Na bloggerze docelowo na pewno nie pozostanę. Mam kilka drobnych dylematów co do kontynuacji bloga i co do kierunku rozwoju, jednak na razie publikuję na http://DlaFaceta.biz oraz http://oszczedzanie.info.pl to się wydaje podobać Czytelnikom. Łączna liczba fanów na FB dwóch blogów sięgnęła 1700 osób. Prawie nigdy w historii KZ moje działania nie miały takiego poparcia. Wielkie dzięki społeczności!

3. Żyje, istnieje i rozwija się dotychczasowy blogspotowy projekt, który zaczynał jako część Korzystnych Zakupów, czyli mój Katalog Blogów: http://blogi-konsumenckie.blogspot.com/ projekt zyskuje sobie także coraz więcej fanów na FB, autorzy dodają swoje blogi, to jest jedyny projekt blogspotowy, który docelowo będę rozwijał, lubię go i tyle :)

Co dalej, zobaczymy, pomysłów jest tysiąc, gorzej z czasem na ich realizację.


Z ciekawych, nowych rzeczy mogę Wam zaproponować coś, co już niemal wszędzie ogłosiłem, mianowicie nowy "fanpage" moich blogów na Google+, zapraszam: https://plus.google.com/118019769007840677458/posts

Zgodnie z przekazem ostatniego klipu z YT. Never give it up! :)



środa, 16 października 2013

Decyzja odnośnie przyszłości bloga Korzystne Zakupy, czyli nowy adres i nowa nazwa.

Decyzja odnośnie Korzystnych Zakupów na pewno nie była łatwa i plan przeprowadzenia zmian długo dojrzewał. Blog Korzystne Zakupy był dla mnie przez pewien czas najważniejszym projektem, skupiałem dużą część swojej energii i czasu, aby należycie rozwinąć K-Z.

Z perspektywy czasu jednak widzę, że za bardzo przywiązałem się do dotychczasowej nazwy/marki bloga oraz blogspotowej domeny i platformy. Tymczasem trzeba iść naprzód.

W planie miałem dwa warianty - kontynuację Korzystnych Zakupów pod nowym hostingiem w pierwotnej postaci, albo rebranding i konsolidację. Wybrałem drugie rozwiązanie.

Blog będzie kontynuowany pod adresem DlaFaceta.biz :-)

Dlaczego taka decyzja? Otóż plany były inne, jednak jestem na tym blogu jedynym autorem-administratorem. Wszelkie zakupy, decyzje konsumenckie, pomysły są siłą rzeczy podejmowane z męskiej perspektywy oraz związane z moim sportowym hobby.

Dla kontynuacji Korzystnych Zakupów wydzieliłem na nowym blogu specjalny dział, czyli Styl Życia i Męskie Zakupy http://dlafaceta.biz/category/zakupy/

Kanał RSS dla nowego bloga to: http://dlafaceta.biz/category/zakupy/feed/


Dotychczasowy blog na blogspocie pozostanie jako aktywne i funkcjonalne archiwum. Zostało mi tu jeszcze trochę porządków. Na pewno ukażą się jeszcze jakieś nowe posty sponsorowane lub organizacyjne. Zachęcam zatem do pozostawienia bloga K-Z w waszych czytnikach.

Profil Facebookowy Korzystne Zakupy został przekazany na rzecz  Katalogu Blogów Konsumenckich, który jest integralną częścią obecnego bloga - zachęcam także do pozostania na nim.

Dziękuję Wam za ponad rok z Korzystnymi Zakupami, blog zmienia się dla Was na nowej, o wiele lepszej technicznie infrastrukturze!!!


P.S. O kolejnych losach kontynuacji można poczytać tutaj:

Aktualności, czyli co słychać u autora bloga.


czwartek, 10 października 2013

Ostateczne rozwiązanie kwestii spamerskiej.

Przez ostatnie kilkanaście dni na moich blogach mocowałem się ze spamerami probującymi wklejać tony płytkich komentarzy opatrzonych linkami pozycjonerskimi.

Problemem jest według mnie, że firmy jakoś niespecjalnie chcą rozmawiać z blogerami o potencjalnej współpracy (choć ja wystawiam faktury i z kilkoma firmami z sukcesem współpracuje), natomiast firmy lubią wynająć agencję interaktywną, która kompeksowo zajmuje się reklamą internetową.

Agencje jednak nie są skore do współpracy, bo po co współpracować, skoro efekty pracy autorów można zwyczajnie ukraść? Pod każdym postem wpisuje mi się Basia, Marek, Kasia czy inny Albert komentarzem w stylu...

Basia
To co piszesz jest bardzo istotne, bo opisuje rzeczy które się wlaśnie dzieją w moim życiu.

Oczywiście pierwszy komentarz Basi wyglądał inaczej, bo jakoś tak:

www.abc-inwestowania-w-amber-gold.pl
Prowadzisz bardzo fajnego bloga, oby tak dalej. Opisuje on rzeczy które są dla mnie dobre.

Jednak spamer zorientował się, że spam linki kasuje, więc teraz jest Basia z aktywnym linkiem do strony spamera po kliknięciu w nick Basia. Mam takich komentarzy dużo na swoich wszystkich blogach, są bez sensu, bez związku z treścią posta, denerwują ludzi...


No i dzień dzisiejszy jest definitywnym końcem tego procederu.

Nieodwołalnie i na zawsze z moich blogów znika możliwość wpisywania Nazwa/URL a starsze niż kilka dni posty będą moderowane. Żadna Basia czy inna Rysia nie wrzuci mi swojego spamerskiego linku, przestaje mi się chcieć to guano codziennie hurtowo kasować.

Od dziś na głownych blogach trzeba mieć zarejestrowanego użytkownika w celu komentowania, do tego jest moderacja komentarzy, na niektórych blogach pomocniczych będzie zainstalowany Disqus z blokadą URL na innych zmodyfikowany formularz komentarzy WordPressa, także z blokada URL.

Spamerom mowię do widzenia i zachęcam do tego kroku innych autorów.

Pozdrawiam.


poniedziałek, 7 października 2013

Jak wybierać ubranka niemowlęce?

Kupno ubranek dla bobasa to dla młodych rodziców spore wyzwanie. Odzież niemowlęca rządzi się swoimi prawami, i wybiera się ją zupełnie inaczej, niż ubranie dla dorosłych ludzi. Potrzeby dziecka są bowiem całkowicie inne.
Przede wszystkim należy zadbać o to, żeby odzież niemowlęca byłą dobrej jakości. Musi być zrobiona koniecznie z naturalnych włókien i mieć właściwości antyalergiczne. Ubranie musi też być miękkie i pozbawione grubych szwów. Należy unikać robienia zakupów w podejrzanych miejscach, takich jak bazary. Tego rodzaju ubranka mogą być zrobione z kiepskiej jakości surowców, mogących nawet poważnie zaszkodzić dla dziecka.
Warto zwrócić uwagę na metki, nie tylko pod katem ich treści, ale też tego gdzie są umieszczone. Metki znajdujące się „od wewnątrz” najprawdopodobniej będą drażnić skórę dziecka. Można je wyciąć, ale po co ryzykować uszkodzenie odzieży? Najlepiej już w sklepie rozglądać się za produktami z metkami na zewnątrz.
Najważniejszy jest oczywiście odpowiedni rozmiar. Odzież dla niemowlaka musi być luźna, chociaż nie za duża. Różni producenci stosują różne rozmiarówki, dlatego po wypróbowaniu jednej marki najlepiej jest się jej trzymać przy zakupie innych ubranek. Dzięki temu wiemy, że kupowane przez nas ubrania nie będą w niewłaściwym rozmiarze.
Z czasem z pewnością każdy rodzic sam zorientuje się w rynku i będzie potrafił wybrać odpowiedniej jakości ubranka dla dziecka.


P.S. Partnerem dzisiejszego wpisu jest firma Dany, zapraszamy także na facebookowy profil firmy: https://www.facebook.com/DanyPL

niedziela, 6 października 2013

Walkie talkie - PMR - kilka faktów o tych popularnych krótkofalówkach.

Niedawno kupiłem sobie kolejny zestaw walkie talkie w paśmie PMR i nawiązując do ostatnich postów dotyczących sprzętu turystycznego podzielę się kilkoma spostrzeżeniami dot. tych krótkofalówek...

Mój najnowszy zakup - małe dobrze leży w dłoni, ciekawa linia...

...jaki w ogóle sens ma kupowanie krótkofalówek PMR w dobie relatywnie tanich komórek?

Dalszy ciąg tutaj:


Rejestracja SIM czy może walkie-talkie PMR? Kilka faktów o krótkofalówkach

niedziela, 29 września 2013

Aktualizacja danych - po co to telemarketerom i dlaczego tak często o to proszą? Jaki sekret się za tym kryje?

Walczę z telemarketerami, męczydupami, akwizytorami - napisałem już dziś na ten temat na drugim blogu...

Atak reklam, atak akwizytorów i telemarketerów - jak walczyć? Zdecydowanie!


...a tutaj odpowiem na jedno z pytań zadanych mi na FB. Aktualizacja danych - po co to telemarketerom i dlaczego tak często o to proszą?


Dlaczego jeśli to ja dzwonie do BOK np. telewizji cyfrowej często jestem proszony o tzw. aktualizację danych?

Otóż rzeczywiście na logikę biorąc, z punktu widzenia jakości obsługi klienta, nie ma to żadnego sensu. Jak często bowiem może się zmieniać coś takiego jak adres? Skoro moje dane były zaktualizowane miesiąc temu po co znów?

I właśnie tu się kryje sekret.

Jedno z podstawowych przykazań psychomanipulacji i wywierania wpływu!

Kiedy chcesz skłonić swoją ofiarę do zrobienia czegoś wymagającego, trudnego, nie do końca dla niej akceptowalnego, lub będącego dla niej wyrzeczeniem - np. do kupna zupełnie niepotrzebnego pakietu kanałów TV w promocji za jedyne 99,- musisz najpierw uzyskać płaszczyznę porozumienia posłuszeństwa swojej ofiary.

Kiedy ofiara wykonała Twoje polecenie, np. małą prośbę, często zupełnie nieistotną, taką jak podanie po raz n-ty danych, przekonała się, że wykonywanie Twoich poleceń nie jest takie straszne i podświadomie zyskałeś zaufanie, możesz przejść do właściwej manipulacji np. sprzedania jej niekorzystnej umowy.

...i tak zazwyczaj jest. Dzwonię np. do mojej TV cyfrowej w celu wyłączenia niepotrzebnego pakietu - telekonsultant robi to, ale prosi o bardzo ważne i rutynowe zweryfikowanie danych, oczywiście zgadzam się, po czym od strony telekonsultanta leci promocja, oferta, umowa, którą po prostu muszę przyjąć, bo jak nie to STRACĘ! (lęk przed stratą to kolejny sekret psychomanipulacji!)

Oczywiście odmawiam - a jak Ty postępujesz w tym przypadku?!

sobota, 28 września 2013

Wspomnienia z liceum oraz nieco o przyszłości bloga.

Dziś planowy offtop. Nie mam ochoty pisać o zakupach ani oszczędnościach, natomiast nieco sobie powspominam. Dokładnie tydzień temu byłem na spotkaniu klasowym po 20 latach od rozpoczęcia nauki w Liceum...

...byłem jednym z głównych współorganizatorów spotkania. Było zarąbiście, polały się hektolitritry alkoholu (głównie Wyborowa), co niektórzy przywołali wiele z licealnych wspominień...



...z mojej strony, kiedy myślę o okresie LO na myśll przychodzą mi pewne imprezy, licealne klimaty, oraz szczególne klimaty muzyczne...



...kiedy gdzieś w radiu słyszę pewne kawałki przypomina mi się klimat liceum, konkretna impreza, konkretne znajomości...



...fajne klimaty, niepowtarzalne, jedyne w swoim rodzaju...

...a co do bloga Korzystne Zakupy....



...koncentruję się na fajnych klimatach z początku bloga, myślę o pozytywach. Jednak tym razem bezwzględnie dbam o porządek i nie certolę się ze spamerami i oszołomstwem, nie daję sobie podskoczyć. Społecznościowo blog znów idzie do przodu, z dnia na dzień. Powoli, systematycznie, z żelazną konsekwencją.


Blog obecnie na pewno nie jest gotów do powtórzenia spektakularnego sukcesu sprzed niemal roku. Nie dziś i nie jutro, ale w przyszłości blog powtórzy sukces... może po jakimś rebrandingu, czy migracji na nowy serwer... jednak to dalej, w gruncie rzeczy będą te same Korzystne Zakupy, które tak spodobały się Wam na blogspocie! :-)

środa, 11 września 2013

Smart shopping nową drogą e-commerce?

Coraz częściej zauważyć można, że idea smart shoppingu pochodząca ze Stanów Zjednoczonych staje się przystępna i wykorzystywana również w naszym kraju. Czym tak w rzeczywistości jest smart shopping, na jakich zasadach działa, przez kogo jest wykorzystywany i jaka czeka go przyszłość? Na te, oraz prawdopodobnie inne, pytania postaram się odpowiedzieć w poniższym artykule.

Początki smart shoppingu odnaleźć można w Stanach Zjednoczonych, gdzie szybko rozwijająca się klasa średnia zaczęła poszukiwać sposobu, aby płacić mniej za wybrane produkty i usługi, nie tracąc przy tym poziomu jakości. Widać więc od razu, że to nie cena stanowi główne kryterium wyboru, a stosunek jakości do ceny. Równie istotne jest poczucie, czy przedmiot, który zamierzamy kupić, jest nam rzeczywiście potrzebny i niezbędny. Do rozwoju tego rodzaju zakupów w znacznym stopniu przyczynił się sięgający do każdej dziedziny życia kryzys. Depresja finansowa zmusza do wyborów, większość nie może sobie pozwolić na to, co w czasach prosperity. Aby skutecznie unikać pułapek cenowych, należy w pierwszej kolejności wyłączyć emocje, nie pozwolić aby kreatywny marketing przesłonił nam faktyczną przydatność i jakość produktu. Być może dlatego smart shopping bardziej popularny i wykorzystywany jest przez osoby o wyższym wykształceniu, które w sposób świadomy potrafią określić specyfikację produktu, ocenić jego atrakcyjność cenową i jakościową, w przeciwieństwie do osób słabo wykształconych, a przez to i w większości przypadków dużo gorzej zarabiających.

Domy towarowe, galerie, a nawet zwyczajne sklepy zauważyły, że warto promować się jako miejsca, gdzie można dokonać zakupu jakościowych rzeczy w niskich cenach. Jest to inwestycja w dłuższym okresie czasu wysoce efektywna i liczyć można dzięki niej na zwiększenie zysków i powiększenie bazy klientów. Jak pokazały badania przeprowadzone przez PMR, Polacy coraz chętniej korzystają z możliwości, jakie stwarza smart shopping i są coraz bardziej świadomi swoich wyborów. Sklepy wychodzą więc naprzeciw oczekiwaniom klientów, zgodnie z podstawowymi prawami ekonomii.

Interesującą metodą promocji jest reklamowanie się sklepów za pośrednictwem portali z kodami rabatowymi. Zasada ich działania jest zasadniczo prosta. Na portalu zamieszczane są kody rabatowe dużej ilości sklepów z informacją o dostępności promocji i obniżek. Klient po kliknięciu w konkretny rabat przenoszony jest na stronę sklepu i może dokonywać zakupu przecenionego towaru.

Najpopularniejszą witryną tego typu w Polsce jest portal KodyRabatowe.pl, oferujący dostęp do blisko tysiąca sklepów. Polska wersja powstała we wrześniu 2010 roku i w błyskawicznym tempie zdobyła dominującą pozycję na rynku portali oferujących dostęp do kodów rabatowych. Przyczyn takiego stanu rzeczy należy doszukiwać się przede wszystkim w aktualnych promocjach i intuicyjnym działaniu strony. Doświadczony zespół założycieli, dzięki świetnemu zapleczu technologicznemu i świeżemu pomysłowi był w stanie zebrać grupę pasjonatów, którzy dzień i noc dbają o zadowolenie spragnionych rabatów klientów. Portal nie tylko dba o użytkowników, ale i o dobrą współpracę ze sklepami, rozliczając się z nimi poprzez sieci afiliacyjne. Najrozsądniejszą formą rozliczenia dla sklepu jest CPS (Cost Per Sale). Portal pobiera opłatę prowizyjną tylko w przypadku, gdy użytkownik dokona zakupu w sklepie, do którego został przeniesiony. Jest to rozwiązania pozytywne szczególnie dla sklepów, dlatego coraz większa ich kontaktuje się z portalem, licząc na zwiększenie zysków. Dowodem wykonalności tego, jest przykład sklepu z elektroniką, który podjął ścisłą współpracę ze stroną Kodyrabatowe.pl w kwietniu 2012. Do tego miesiąca można było jedynie zauważyć obecność sklepu na portalu. W kwietniu podjęto decyzję o zacieśnieniu kooperacji i przekazywaniu kodów ekskluzywnych. Osiągnięty dzięki temu zabiegowi wzrost jest wyraźny i jednoznaczny, obroty generowane przez Kodyrabatowe.pl zwiększyły się o kilkaset procent.

Źródło: opracowanie własne.
Z wykresu odczytać można, jak bardzo efektywna jest współpraca z portalem. Dzięki promocji marki na stronie głównej, systematycznym przecenom i tworzeniu ekskluzywnych rabatów, obroty poszybowały w górę, sięgając nieodnotowywanych wcześniej szczytów. Kontynuacja współpracy pozwoli również oszczędzić na nakładach wcześniej przeznaczanych na reklamę. W interesie strony KodyRabatowe.pl jest dobra prezentacja marki, więc sklep nie musi specjalnie w tym uczestniczyć.

Dodatkowo, aplikacja Google Trends w jasny sposób udowadnia, że Polacy coraz częściej szukają możliwości oszczędzania. Widać na poniższym wykresie, że główne zainteresowanie hasłem kody rabatowe przypada na okres przedświąteczny, podczas którego znacznie wzrasta liczba zakupów.

Wykres : wzrostowy trend wyszukiwania hasła "kody rabatowe".

Źródło: Google Trends

A jak wygląda dokładna sytuacja portalu? Z udostępnionych danych wynika, że całkiem nieźle i z każdym miesiącem można zaobserwować poprawę wyników.
W przystępny sposób przedstawi to ikonografika:



Wyjaśnienia wymaga kwota 300 mln złotych. Użytkownicy portalu KodyRabatowe.pl dokonują w Internecie w sumie zakupów za tę sumę, natomiast za pośrednictwem samego portalu na kwotę 20 mln zł.

Podsumowując, Polacy stają się coraz bardziej świadomymi konsumentami. Szukają rabatów i promocji, nie chcąc jednocześnie rezygnować z jakości. Handlowcy wychodząc naprzeciw oczekiwaniom rynku, podejmują współpracę z portalami oferującymi kody rabatowe tworzone przez sklepy. Dzięki temu kupujący mają możliwość odnalezienie w jednym miejscu większości sklepów i rabatów do nich. Najlepszym i najskuteczniejszym tego typu portalem jest strona KodyRabatowe.pl. Grupa, do której należy portal jest liderem nie tylko na rynku polskim, ale też duńskim, norweskim i czeskim.


P.S. Zapraszamy! Agito kody rabatowe.

niedziela, 1 września 2013

Jak tanio kupić papierosy? Sposoby z forum Korwina Mikke.

Palenie papierosów to nałóg dla wielu z nas paskudny, jednak są wśród czytelników także amatorzy dymka. Powiem wam, że sam nie raz paliłem papierosy i w sytuacjach stresowych, co by nie mówić, pomogły.

Nie życzę nikomu sytuacji stresowych, nie życzę nikomu uzależnienia od nikotyny (strasznie ciężko przestać palić), ale skoro już palicie - warto pomyśleć jak kupić papierosy tanio, by nie nadwyrężyć budżetu rodzinnego.

Poniżej moje znalezisko z forum Korwina (czasem czytuję JKMa, co jak co, ciekawy publicysta!):


(kliknij aby powiększyć)

piątek, 30 sierpnia 2013

Guinness Draught - kocham to piwo jak Irlandię - recenzja.

Guinness.... hmm... kiedy przeglądałem archiwum dawnego KZ, pomyślałem że jest to idealny czas na przypomnienie właśnie tego tematu, nieubłaganie zbliża się wrzesień, potem październik, listopad.... a Guinness jak nic innego pasuje mi do tego klimatu!

Swoją drogą myślę, że czas wrócić do odzyskiwania co ciekawszych tematów i komentarzy z dawnego KZ. Pewnie mało kto już pamięta, ale ja bardzo dobrze wspominam tamte wcielenie bloga - było w nim dużo pasji autorów i bardzo pozytywny klimat i jak widzicie, mimo wielu zmian, tworzę blog dalej skupiając się na pozytywach. Ale do dzieła...


Guinness jest inny, to piwo albo znienawidzisz, albo podejdziesz do niego pozytywnie, o ile nie pokochasz go. To piwo czarne jak noc, ale w zupełnie innym smaku niż ciemne piwa dostępne w Polsce. Nie jest ciężkie. mocne i słodkawe, ale lekkie, orzeźwiające i wytrawne. Czuć wyraźny smak palonego słodu i... niewiele ponad to.



W puszkach, w których często sprzedawany jest Guinness znajdziesz ciekawostkę, kulkę, mianowicie tzw. balon azotowy. Azot jest uwalniany po otwarciu puszki i tworzy charakterystyczną dla Guinnessa pianę (azot - składnik powietrza jest całkowicie nieszkodliwym gazem)...


W pierwszej wersji wpisu nie mogło zabraknąć kultowej piosenki Kobranocki a poniżej kilka dawnych komentarzy...

Autorka
G można dostać w Polsce od lat. I od lat jest to puszka 440ml, to wcale im nie przeszkadza w sprzedaży :)

Admin,
prawda, kiedyś nawet w Żabce było - byłem jedynym klientem na osiedlu


Tofalaria
Ciekawe, czy w "naszym" Lidlu jest to piwo. Kupiłabym dla Sahiba, ucieszyłby się jak wróci ze swojej leśnej delegacji. Sama nie gustuję w ciemnym piwie, więc tylko od niego łyczka upiję dla smaku. :)

Admin
...oto jest Kobieta, która kocha swojego Mężczyznę :D


Bemalg
Bardzo ciekawy piwny post, a na dodatek bardzo smakowity :)
Już połowie czytania wiedziałam, że nie spocznę jak tej puszki piwa nie kupię :)
Bo przecież muszę i piwa spróbować i puszkę rozwalić żeby tajemniczą kulkę obejrzeć.
Kupiłam za cenę 6,97 :( nie był to chyba korzystny zakup, ale czego nie robi się dla własnego świętego spokoju :)
Wypiłam, przecięłam delikatną puszkę piwa nożyczkami i zobaczyłam w końcu tą tajemniczą kulkę ;)
Teraz już mogę spokojnie zasnąć.



Wojciech
Jakoś tak przypadkiem tu trafiłem i hasło Guinness "rzuciło mnie się na oczy":D. Trunek ów pierwszy raz w Polsce w latach 90 smakowałem, w zacnym Zielonym Pubie we Wrocławiu bodaj na pl. Solnym. Młody byłem, jakoś nie całkiem podchodziło. Potem drogo sprzedawano importowane butelkowe, też czasami łykałem, ale nadal bardziej z ciekawości odświeżenia sobie tego nietypowego piwa, jak na nasz rynek ówcześnie. Spożycie tego piwa miałem jednak małe. Acz praca rzuciła mnie w wir podróży, w tym też do Irlandii i przecudownego miasta Ennis. Tam moją delegację zacząłem od pubu z Guinnessem (no prawie od niego). I trwało to przez całą delegację. Oczywiście z umiarem i w czasie wyłącznie wolnym od obowiązków, powiedzmy smakowałem ichniejszego stylu życia po godzinach. Czy to z kega, beczki, czy puszkowe irlandzkie piwo było przecudne, maślane, oleiste, ciężkie w przełykaniu, ale mimo to lekkie w pochłanianiu. Niebo w gębie. Przywiozłem do kraju i porównałem z tym rozlewanym dla Polski. Niestety to co do dostania w Polsce jest bardziej wodniste i gazowane. Nie oddaje pełnego uczucia jakie towarzyszy przy piciu nabytego w Irlandii. Potwierdził kolega, którego uraczyłem dwoma puszeczkami. Po ponownej wizycie rezultat powtórzono z tym samym efektem. Irlandzkie się czuje, to u nas sprzedawane jest inne, bez tego aksamitu. Tak przy okazji, bo wiąże się jedno z drugim, czyli co do samolotów. Nie latałem też nimi nigdy (w 93 raz śmigłowcem:)). W tym roku musiałem służbowo latać 9 razy i zapewniam, nie masz się czego obawiać. W sumie to jak jazda komunikacją miejską z przystanku do przystanku, z tym, że komunikacją miejską jest ciekawiej! A po Guinnessa z Zielonej Wyspy warto polecieć osobiście nawet na dywanie:)

czwartek, 29 sierpnia 2013

Płeć i zakupy

Według stereotypowych założeń mężczyźni dość sceptycznie podchodzą do hasła ,,wyjście na zakupy”, podczas gdy dla kobiet jest ono jak okrzyk bojowy. W taki sposób maluje się utarty w mediach i kulturze obraz typowej pary: żona z zapałem namawia męża do wyjścia na sezonową wyprzedaż w centrum handlowym, podczas gdy on robi wszystko, żeby się z tej sytuacji wykręcić. Świat idzie jednak do przodu i te stereotypy, choć wciąż obecne, coraz mniej mają wspólnego z prawdą. W galeriach handlowych ilość mężczyzn i kobiet się wyrównuje, szczególnie, jeśli chodzi o konsumentów z młodszego pokolenia. 



Kontrast dla tego nowoczesnego obrazu społeczeństwa stanowią jednak ostatnie badania konsumenckie, które wskazują, że to jednak kobiety wciąż najczęściej zajmują się rodzinnymi zakupami i to one poświęcają na nie najwięcej czasu. Kobiety robią zakupy częściej niż mężczyźni i przynosi im to większą przyjemność. Taka rozbieżność wynika z różnic w społecznych normach i nawyków wyniesionych z domu. Dla kobiet zakupy to sprawa taktyczna - najczęściej nie kupują jedynie dla siebie, ale odpowiedzialne są również za zaopatrzenie całej rodziny. To jednak nie oznacza, że panie maja lekka rękę do wydawania pieniędzy. Wręcz przeciwnie, zwracają większą uwagę na oszczędne zakupy i w związku z tym częściej sięgają po promocyjne kupony czy zakupy grupowe. Według wspomnianych wcześniej badań, panie do wydawania podchodzą rozsądnie, wyszukując dostępne oferty i wcześniej dokładnie planując wydatki oraz listę niezbędnych zakupów. W przeciwieństwie do powszechnie krążących stereotypów o spontanicznych i impulsywnych zakupach, kobiety przede wszystkim stawiają na korzystną cenę, jakość, i faktyczne zapotrzebowanie rodziny na dany produkt; moda i trendy pozostają na drugim miejscu. Kobiety więcej czasu poświęcają również na korzystanie z porównywarek cen, wyszukiwanie recenzji oraz opinii na temat danego produktu, dokładnie sprawdzają grunt zanim zdecydują się na zakup.

Druga stronę spektrum konsumentów reprezentują mężczyźni. Panowie zdecydowanie bardziej przychylni są sprawdzonym i zaufanym producentom i często ponad możliwość zaoszczędzenia przekładają zaufanie do znanej marki i zaoszczędzony czas. Labirynt promocji i zniżek oferowanych przez producentów może wydawać się panom nieco przytłaczający, ale na szczęście z pomocą przychodzi technologia i uwielbiane przez wszystkich mężczyzn gadżety. Rynek stale poszerza możliwości i ułatwia zakupy męskiej części konsumentów, udostępniając im coraz większe spektrum ofert. Panom coraz łatwiej zaoszczędzić czas, korzystając z aplikacji na smartfony, oferujących kody i kupony promocyjne oraz używając portali zakupów grupowych. Dzięki tym metodom, mężczyźni mogą zawęzić poszukiwania do interesujących ich ofert sprawdzonych marek. Pomocne okazują się również newslettery, które bez żadnego wkładu ze strony użytkownika dostarczają najświeższe oferty do skrzynki mailowej lub na facebookowy profil. W taki sposób panowie mogą zaoszczędzić zarówno pieniądze, jaki i tak ceniony przez nich czas, a to wszystko bez opuszczania biura, za pomocą komputera lub telefonu.

Z wyników badań BTL Monitor wynika, że panie radzą sobie z wysokimi wydatkami domowymi poprzez polowanie na oferty. Brzmi to rozsądnie, ale nie zawsze przynosi pożądane efekty. Często w wirze wyprzedaży z zakupów wracamy z dziesięcioma dodatkowymi drobiazgami, które akurat były na promocji, bo szkoda byłoby je przegapić! Nieco męskiego podejścia do zakupów pomogłoby paniom w unikaniu podejrzanych „okazji”. Panowie jednak mogliby nauczyć się od pań ich proaktywnych sposobów na oszczędzanie. Przede wszystkim należy jednak pamiętać, że niezależnie od strategii, którą przyjmiemy, odrobina czasu spędzona na wyszukiwaniu najlepszej oferty i porównywaniu cen może nam zaoszczędzić czas i pieniądze, nawet na prestiżowych markach. 


Ten artykuł został stworzony przez Tomka Sikorę w imieniu Vouchercloud - pierwszej darmowej aplikacji mobilnej i portalu z ekskluzywnymi ofertami zniżkowymi i kuponami promocyjnymi.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Whisky Grant's - recenzja i opinie konsumentów.

Niedawno sieć Żabka przywitała nas promocją whisky Grant's - 29,90 za 0,5 litra szkockiej wydaje się dobrą ceną. Czy rzeczywiście trunek jest wart wydatku? Czy za korzystną ofertą nie kryje się podróbka? O tym w dzisiejszej recenzji.
Rzut oka na butelkę... duża estetyka wykonania i solidne grube szkło, ładnie ukształtowana butelka, wyglądająca o wiele lepiej w rzeczywistości niż na obrazku, biorę ją właśnie do ręki, oceniam wykonanie i estetyczne żłobienia i mam nieodparte wrażenie, że mam do czynienia z drogim i ekskluzywnym trunkiem! Na pewno zatem, mimo promocyjnej ceny dobrze sprawdzi się w roli prezentu lub trunku kupionego na męskie posiedzenie przy szkockiej whisky.

Smak... nalewamy... próbujemy... hmm...

Zapach... nie daje przesadnie perfumem, jak by to określił Nikodem Dyzma, jednak wyraźnie czuć klasyczny, bardzo poprawny zapach whisky, do aromatu brakuje jedynie zapachu dobrego cygara i gwaru w irlandzkim pubie (niestety wykonuje ten test w domu). Dobrze, że towarzystwo sprzyja... Czytelnicy moich blogów (tak! o Tobie mowa!) to doskonałe towarzystwo na poziomie :D

Moc prawidłowa, przyjemnie pali gardło, smak idealny, taki jak lubię, czyli nie dający karmelem, jak w niektórych whiskey z promocji, ale zdecydowanie goryczkowy. Zdecydowany męski smak, bez oleistej konsystencji. Zdaje egzamin.

Co tu dużo mówić - mam w ręku konkretny szkocki produkt bez popierdólki! Nie znajduję tu wykwintnych doznań i bogatego bukietu smakowego, ale czuję, że mam do czynienia z produktem dobrej jakości.

Analiza składu pokazuje oryginalność trunku. Whisky jest produkowana, rozlewana i butelkowana w Szkocji. Za tą cenę!?

Nie zastanawiam się, oczywiście nie będę kończył butelki przed monitorem, przelewam resztę do karafki i zabieram na męską rozmowę z Ojcem, wiem że z tym trunkiem nie popełnię vaux pas. Nada się jako samodzielny trunek i jako baza do klasycznych drinków robionych na whisky.

Smacznego!

Polecam także:

William Lawson's - recenzja whiskey oraz patent kosmetyczny.



P.S. Do spróbowania i co za tym idzie recenzji na K-Z (w końcu jestem blogerem, no nie?) łyskaczy przekonał mnie, chcąc nie chcąc, nie kto inny jak nasz znany i lubiany kolega Jacek z Boskiej Woli.

sobota, 3 sierpnia 2013

Jak kupić dobrą oliwę z oliwek.

...a właściwie po prostu oliwę, ponieważ wedle definicji "oliwa z oliwek" to po prostu oliwa, natomiast wytwory z innych nasion, np. z lnu to olej, np. popularny olej lniany... ale ok, nie bawimy się dziś w polonistów, ale w klientów spragnionych dobrej oliwy.

Przede wszystkim, jak zauważyło już wiele osób, trudno w Polsce o dobrą oliwę, która nie stoi na półce przynajmniej kilka lat. Koleżanka Futrzak pisała mi, że oliwa nie powinna stać na sklepowej półce dłużej niż rok!!! W Polsce jednak oliwa, szczególnie ta droższa i lepsza niejednokrotnie stoi na półce nawet i kilka lat!!!


Jak się zatem uchronić przed kupnem złej oliwy?

- uważać na super-hiper-ultra promocję oliwy z oliwek extra virgin!!! może się za tym kryć próba wypchnięcia z magazynów partii zleżałej oliwy!!!

- uważać na miksowanie partii przez sklepy i sprzedawców - dziś właśnie - kupując oliwę natknąłem się na świeżą extra virgin, oglądnałem... wszystko ok.... ważność do 2015 roku.... co oznacza, że oliwa jest z tegorocznego zbioru... na chwilę odłożyłem produkt na półkę sprawdzając inny produkt, chwyciłem znów wybrana oliwę... jednak chwyciłem sąsiednią butelkę z kartonu... i... data ważności nowej butelki to już 2014 rok... czyli mamy starą kiszkę a nie oliwę!!!

Na szczęście o ostatniej praktyce, stosowanej nagminnie przez supermarkety dobrze wiedziałem, stąd każdorazowe sprawdzanie, każdej butelki!

- przeczytać dokładnie opis na etykiecie, informacje o oliwie z pierwszego tłoczenia na butelce nie wystarczy, często informacja jest tak sformułowana by nas zmylić a w rzeczywistości dostajemy oliwę z wytłoków z domieszką oliwy z pierwszego tłoczenia... z czegoś takiego np. w Grecji robi się biopaliwo, mydło i olej przemysłowy, ale się tego nie spożywa... a w Polsce... ehhh

Czy Ty masz jakieś swoje przygody z kupowaniem oliwy, albo czy możesz polecić mi coś ciekawego?


Blog ma rok!

Dokładnie rok temu podczas wakacyjnego wyjazdu na Pomorze, w tym samym miejscu, gdzie znajduje się obecnie przyszedł mi do głowy pomysł założenia bloga Korzystne Zakupy - dlaczego założyłem ten blog?


Na moim blogu macierzystym (jego nowa odsłona to blog Oszczędzanie) w owym okresie intensywnie podejmowałem zagadnienia konsumenckie. Byłem w trakcie małego remontu mieszkania i kilku zmian, co za tym idzie intensywnych zakupów (przerwanych na chwilę wspomnianym wyjazdem). W trakcie zakupów niestety naciąłem się i to w przypadkach produktów dość drogich, łącznie opiewających na sumę tysiąca kilkuset zł...

Zamiast załamywać ręce zacząłem walczyć i w dwóch przypadkach wygrałem spory z firmami handlowymi, mimo iż nie było to łatwe. W pierwszym przypadku firma Saturn sprzedała mi fizycznie uszkodzony telewizor LG, po czym oskarżyła mnie o zniszczenie go (ten nieprzyjemny spór zakończył się zwrotem pieniędzy po odkryciu, że cała nowa partia produktów LG ma uszkodzenia!), a w drugim przypadku (wadliwa farba Tikkurila) skończyło się wysłaniem kilku podań do działu reklamacji i w końcu, mimo że firma macierzysta nigdy nie przyznała się do błędu, dystrybutor przyjął odpowiedzialność za wadliwy produkt (zgodnie z prawem) i odzyskałem większą część kosztów za drogi, aczkolwiek wadliwy produkt.

Korzystne Zakupy narodziły się w ogniu konsumenckiej walki i miały być miejscem, gdzie o zakupach pisze się przede wszystkim prawdę i które może pomóc konsumentowi w dokonaniu dobrego wyboru.

Korzystne Zakupy były także testem nowej formuły blogowania - profesjonalizacji bloga i otwarcia się na autorów gościnnych - którą chciałem wprowadzić na blogu głównym - Racjonalnym Oszczędzaniu - i ta formuła okazała się sukcesem, blog zajął pierwsze miejsce w ogólnopolskim, prestiżowym konkursie (a blog macierzysty zdobył wyróżnienie = srebro).

"Sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą" - to przysłowie niestety okazało się prawdą i po wygranej nastąpiły także chwile trudne, po których po dziś dzień mam jeszcze dużo pracy i "naprawiania" bloga. Jednak te trudności tylko zahartowały mnie i uodporniły na tzw. hejterstwo. Reasumując - umiejętność cenna dla autora bloga, który chce się rozwijać na blogosferze. Ten rok był bardzo udanym rokiem!

Zatem jeszcze raz chciałbym podziękować wszystkim osobom, które przyczyniły się do sukcesu bloga, moim znajomym z blogosfery, także osobom, które przyszły tu ze społeczności blogów Tuskulum oraz Opowieści Tofalarii, ale przede wszystkim społeczności Racjonalnego Oszczędzania oraz internetowej/sportowej społeczności z mojego miasta (Siłownia Lubin), dzięki którym ten sukces był możliwy.

Dziękuję także osobom, które także teraz wspierają mnie w działaniach na rzecz rozwoju Korzystnych Zakupów.

Zapraszam was także do polubienia bloga na Facebooku!  

Droga czytelniczko/drogi czytelniku - czym prędzej polub https://www.facebook.com/KorzystneZakupy !!! :D

piątek, 26 lipca 2013

Wakacje w Grecji

Zdjęcia z mojego ostatniego urlopu są zamieszczane na moich wszystkich najważniejszych blogach. Niby nic szczególnego... porcja słońca, gór i morskiej bryzy, jednak takie doznania można mieć za niewiele więcej niż koszt pobytu nad Bałtykiem, o czym pisałem tutaj...

Wakacje w Polsce czy wakacje za granicą – porównanie cen. Polskie morze jest drogie!


...tym z Was, którzy jeszcze nie byli na urlopie życzę dużo słońca i wypoczynku. W moim przypadku kupno pakietu wakacyjnego było zdecydowanie korzystnym zakupem!!!

Tymczasem zapraszam do pooglądania!

















Odpocząłem na Krecie, aglomeracja Chani (Agia Marina) wyzakupowałem się na max., co myślę jeszcze opisać poza tym wpisem...




...naładowałem akumulatory i jestem gotów do dalszego blogowania na Korzystnych Zakupach :D

Porównaj kantory internetowe ze strefawalut.pl

Wybór kantoru wirtualnego nie jest wcale taki łatwy, wcześniej trzeba znaleźć i porównać ze sobą kursy i ofertę przynajmniej z kilku kantorów internetowych.
Kantory internetowe oferują najlepsze na rynku kursy wymiany i mogą sobie na to pozwolić ze względu na znaczne oszczędności w prowadzeniu działalności w internecie. Poza tym, zakupując walutę na rynku międzybankowym lub forex za wielu klientów jednocześnie korzystają z efektu skali.
W większości kantorów transakcje są możliwe całodobowo, jednak najlepsze kursy dostępne są o standardowej porze między 8-16. Wymiana waluty następuje bardzo szybko, z reguły w ciągu kilka minut pieniądze są przelewane z kantoru internetowego na wskazane przez klienta konto bankowe.
Ale ile konkretnie można zaoszczędzić w kantorze internetowym?
Okazuje się, że dla przeciętnego Kowalskiego zakup waluty z zewnątrz przynosi całkiem duże oszczędności. Kupując euro, dolary czy franki w kantorach internetowych można zaoszczędzić kilka groszy na każdej jednostce waluty podawanej przez banki. Dlatego dobrze jest przyjrzeć się ofercie wymiany walut online. 
Porównajmy kursy walut w kantorach internetowych z kursami w bankach.
Poniżej przedstawiamy zestawienie które pokazuje realną oszczędność na wymianie 1000 franków. Dane dotyczące kantorów internetowych zaczerpnęliśmy z porównywarki kantorów internetowych strefawalut.pl natomiast kursy banków ze stron banków.
Tabela: Koszt zakupu 1000 CHF w kantorach internetowych i bankach w Polsce.

Źródło danych: kantory internetowe oraz banki - kursy pobrane z ich stron w dniu 24.07.2013

wtorek, 23 lipca 2013

Wycieczki fakultatywne na Krecie. Do 70% taniej... dzięki znajomości języka angielskiego.

Wspominałem już o fakcie znacznej różnicy cenowej między wycieczkami fakultatywnymi organizowanymi przez polskie biura podróży za granicą z udziałem polskich rezydentów.

Właśnie zerkałem na broszurkę od naszego rezydenta, wycieczka którą byliśmy zainteresowani kosztowałaby nas łącznie 116 Euro.

Jednak dzisiaj skorzystałem z wycieczki fakultatywnej, tyle że organizowanej przez lokalne greckie biuro. Koszt dla mojej rodziny 34 Euro. (Dostałem od Greków extra zniżkę, jednak koszt regularny to tylko 42 Euro).


To była moja druga wycieczka z lokalnego biura i na żadnej nie widziałem Polaków, mimo że jest całkiem dużo Polaków w okolicy. Gdzie tkwi zagadka? Otóż wycieczki z lokalnych biur są obsługiwane w j. angielskim i przewodnik także mówi cały czas po angielsku!

Polacy na ogół nie posługują się dobrze j. angielskim i po prostu się boją czegoś nowego i obcego! Pod skrzydłami rezydenta jest miło i po polsku, ale ile to kosztuje?

Ile oszczędziłem dzięki swobodnemu posługiwaniu się j. angielskim? Tym razem 82 Euro, czyli po aktualnym kursie mniej więcej 346 zł!!!

A powiem wam, że jest to w sumie nasza czwarta wycieczka organizowana samodzielnie!

Oszczędności z jednego urlopu (i tu zaraz będzie trochę promocji) w zupełności rekompensują roczną opłatę za kurs języka - angielski Lubin. Warto to rozważyć przed przygotowaniem się na kolejny urlop.

Pozdrawiam Czytelników a tym którzy jeszcze nie wyjechali na urlopy życzę udanego wypoczynku (oraz mądrych decyzji edukacyjnych już we wrześniu)!

Remigiusz