środa, 5 grudnia 2012

Świeżo wędzona rybka po recyklingu! Czyli jak sklepy rybne oszukują klientów.

U moich pewnych znajomych kiedyś źródłem utrzymania był sklep rybny i z rozmów z tym ludźmi obeznanymi w branży o tym interesie wychodzi na jaw jeden wniosek - nigdzie się nie kręci i nie oszukuje klienta tak jak w sklepach rybnych. Ponieważ ja akurat jestem klientem lubiącym ryby wybór dobrego sklepu i kupienie świeżych ryb jest dla mnie dość istotna sprawą. Nie do końca wierzyłem znajomym, że jest aż tak źle więc pobawiłem się w dziennikarstwo śledcze i zbadałem sprawę sam...


Reszta artykułu dostępna w archiwum:

Świeżo wędzona ryba po recyklingu! Czyli jak sklepy rybne oszukują klientów.

14 komentarzy:

  1. Jak czytam coś takiego, to naprawdę się cieszę, że trudno podrasować dynię albo pietruszkę... I przy nich pozostaję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja prawdę mówiąc jem coraz więcej warzyw, mniej mięs - natomiast jednak w kwestiach warzyw i owoców pewne oszustwa są możliwe

      Usuń
    2. Jasne, kiedyś jeden gość mi opowiedział, jak się pomidory barwi. No a historie o dojrzewalniach bananów też niestety mało optymistyczne. Niestety każda prawie żywność może być w jakiś sposób "polepszana". Polecam bloga Czarnej Rzepy http://www.czarnarzepa.pl/

      Usuń
  2. Mam dokładnie takie same spostrzeżenia jak Ty. Co prawda dotyczą sprzedaży wędzonych makreli ponieważ tylko takie sprzedają w moim wiejskim sklepiku.
    Rybki leżą na ladzie,ludzie na nie chuchają, wybierają sami łapami, potrącają tacę na której leżą ryby. Po dwóch lub 3 dniach ekspedientka zawija to co zostało w folię i przekłada w inne miejsce. Nie sprowadzają nowych ryb dopóki nie sprzeda się cała dostawa. Czyli świeżą można kupić co dwa tygodnie. Kupuję tylko w dzień dostawy. Mrożonych ryb wcale nie kupuję ponieważ "rozchodzą" się na patelni. Moim zdaniem więcej w nich wody niż ryby.
    Na szczęście sąsiad hoduje pstrągi, kupuję od niego świeże ryby. Po znajomości taniej a ryby są pyszne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lokalesi przewalajacy makrelę paluchami, błeeeee :P

      współczuję :P

      Usuń
  3. A mi się czasem uda zdobyć flądrę prosto z kutra :) Co do pstrągów to znam pewnego hodowcę, który przed odłowem najpierw je przegładza, a potem faszeruje karmą i sprzedaje. Na takim zabiegu na sztuce zarabia podobno złotówkę. Sam tak mówił, ile w tym prawdy to nie wiem, ale kupować u niego przestałam (a w zasadzie moi rodzice).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w moich stronach jest dużo hodowli pstrągów i karpii - tutaj jest pewna nadzieja - dzisiaj udało mi sie kupić kilka naprawdę dobrych pstrągów

      a flądra? zawsze na mierzei wislanej na wakacjach (jestem rok w rok) wciągam flądry jak dziki

      to zupełnie inne flądry niż u nas w głębii lądu (z mojego miasta widać snieżke i sudety)

      Usuń
  4. Po ryyyby Polacy.... :D
    Ech.
    Odebrało mi apetyt, bo nie mam możliwości takiej kontroli tego co kupuję, a przecież - ryby są zalecane, jako takie zdrowe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jest aż tak tragicznie, choć dobrze tez nie jest

      może w następnym poście podzielę się metodami jak kupić dobrą rybę - chyba że wy tu coś poradzicie szybciej

      Usuń
  5. I tak przed Wigilią o tych rybkach...Nie, to nie jest dobry pomysł:(
    Niestety co racja, to racja. Kombinacje dotyczą nie tylko ryb, wszystkiego, spójrzcie sobie na wędliny, sery, owoce chociazby wymieszane w skrzynce. Kiedyś mój wujek woził ryby właśnie znad morza na południe Polski. Mówił, że nie chciałby jeść tych mrożonych lub świeżych. Twierdził, że znaczna część filetów potraktowana jest taką chemią, że głowa mała.
    Niedaleko Władysławowa jest przetwórnia rybna, często, gdy wracamy znad morza, wjeżdżamy tam po rybkę. Wybór przeogromny, świeże, wędzone na ciepło i na zimno, różniste. Sklepik, kiedyś maleńki, dziś całkiem spory, czynny jest chyba tylko do 14.00. Gdy ktoś przychodzi po 12.00 właściwie może załapać się na same resztki, bo wszystko schodzi na pniu. Mam więc pewność, że ryby są świeże, a ich smak jest nieporównywalny z tymi w sklepach.
    Zadziwiły mnie też ostatnio ryby - łosoś, który sporowadzany jest z przetwórni w Jarocinie. Spory kawałek drogi i jakoś tak mi nie bardzo po drodze dla tych rybek do Jarocina.
    Wszystkim życzę świeżych produktów, zwłaszcza, że przed świętami pewnie kombinowania pod ladą sklepową będzie więcej niż zwykle.

    OdpowiedzUsuń
  6. Odechciało mi się wędzonej rybki, a zawsze, jak wybieram się do Wrocławia, każę matce nabyć łososiowe brzuszki z Tesco :-(
    Cóż, takie życie. Kobiety są naciągane i wkręcane w koszty w warsztatach samochodowych, a facetów kantują na jedzeniu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Prawdę piszesz, zwłaszcza hostessy wciskają facetom w marketach stary kit, a potem jeszcze się tym chwalą :))
    Pamiętajcie też drodzy konsumenci, że ostatnim etapem życia ryby w supermarkecie jest... filet. Smacznego ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najwspanialsze są ryby kupowane od razu nad morzem i tam wędzone oraz w innych miejscach mam tu na mysli np. pstrągi.
    Będąc w Grzybowie jeździmy do pobliskiego Kołobrzegu, gdzie takie ryby można kupić.W południe są jeszcze ciepłe:-) Ceny w miarę, towar bardzo dobrej jakości,pakują próżniowo na zamówienie.
    Wybór duży.Smak makreli nie do opisania.
    Koło domu mam sklepik warzywny,gdzie właściciel codziennie przywozi mały karton świeżych makreli.Jak mówi, kupuje mało aby codziennie dostarczyć świeże.Schodzą jak ciepłe bułeczki.Nie ma za bardzo możliwości, aby robić szacher macher z podsuszanymi kawałkami.
    Zamawia makrelę, bo taka rybka ma wzięcie.Ceny innych wędzonych ryb zniechęcają niestety do zakupu.
    Wszędzie kantują na żarciu.Aby się nie zatruć, trzeba być bardzo czujnym.Zatrucie po wędzonej rybce..Hmmmm...
    Kantują nawet w markowych Delikatesach.

    OdpowiedzUsuń
  9. To ja znam inne patenty ze sklepów i lokalu różnych. Jak już mycie nie pomaga bo aż tak zaśmierdło, to się albo sałatkę robi z tego, albo naciera ostrymi przyprawami, a mój małżonek mówi : patrz Felinko, jak to smakowicie wygląda. . . Ja się o takich praktykach dużo naczytałam, bo lubię dobrze i zdrowo zjeść, dlatego nigdy nie kupuję gotowych, bądź przetworzonych produktów:-)

    OdpowiedzUsuń