piątek, 28 grudnia 2012

Internet mobilny - Play na kartę

Dzisiejszy post piszę w programie Abiword (darmowy klon Worda) z wielką nadzieją, że uda mi się wkleić go do bloggera o kliknąć „opublikuj“ - niestety od dwóch dni mój internet to jedna wielka masakra teksańska - przypominają mi się dawne czasy 0202122... tak to leciało? Czyli czasy modemowe tepsy (TP S.A.).

Korzystam od dłuższego czasu na wyjazdach z Internetu Play na kartę, z podstawowego białego modemu...

Post przeniesiony tutaj:

Internet mobilny - Play na kartę

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Goździki i dzika róża do herbaty - mały zakup, a cieszy.


W przedświątecznej gonitwie warto pamiętać o drobnych przyjemnościach, tu i teraz. Rozumiem tradycję, rozumiem przygotowywanie rarytasów i oczekiwanie na Świeta, ale ja mam ochotę na coś pysznego właśnie teraz, zamiast pełnego poświęceń i wyrzeczeń zaganianego tygodnia przedświatecznego...

Pomijając różne pyszne rzeczy, ktorych sobie nie żałuję zaczałem pić herbatę na modłę zimową. Kupiłem sobie paczkę goździków i właśnie piję zwykłą czarną herbatę, tyle że zaparzoną razem z tymi goździkami.
Mówię wam, zaledwie dodatek kilku goździków nadaje ciekawego świateczno-zimowego klimatu zwyklej czarnej herbacie. Spróbujcie

W kolejce czeka trochę innych ziół do poeksperymentowania, na czele z gotową przyprawą do piernika i/lub do grzańca.

Dzika róża wspomniana w tytule?


Owoce takie jak na zdjęciu własnoręcznie zebrałem jesienią i zasuszyłem, przez kilka ostatnich dni wrzucałem po prostu po kilka do herbaty, lub do termosa z herbatą. Pozwoliłem im zaparzać się trochę dłużej, aby zyskać rożany smak i zapach.

Rewelacja. Tylko skąd ja wezmę nowe owoce? Może gdzieś na krzaczkach zostało kilka zasuszonych i wymrozonych owoców, które będą sie nadawać?


I najlepsze na koniec - herbata z owocami róży, goździkami i naparstkiem Lubelskiej Miodówki - pycha... i nieźle rozgrzewa!

P.S. A tu się dowiecie jaki mądry pomysł na Święta padl w mojej rodzinie:

niedziela, 16 grudnia 2012

Jak spławić telemarketerów i akwizytorów.

Nie ma dnia, abym nie otrzymywał jakiegoś kretyńskiego telefonu z nagabywaniem mnie do kupienia tego, czy tamtego. Prawie nie ma dnia aby jakaś męczydupa nie przeszkadzała mi w pracy, jakimś cudem wynajdując nr telefonu przeznaczony tylko dla ograniczonej grupy osób. Co jakiś czas jestem nagabywany do podpisania lub modyfikacji kolejnej umowy telefonicznej przez dwie firmy, u których mam telefony. Jestem męczony o tzw. inwestycje, teleakwizytorzy próbują mi wcisnąć ubezpieczenie na życie, nowy tablet, mydło i powidło.... uff.... mam dość.




Ponieważ prowadzę własną firmę jestem często nagabywany przez szerokie rzesze osób próbujące sprzedać dosłownie wszystko. Przypuszczam, że jestem pod większym ostrzałem różnych akwizytorów niż ktokolwiek z was.


Telekonsultant, czyli męczydupa

Ja rozumiem, że są ludzie, którzy muszą wykonywać ten zawód i zarabiają w ten sposób na utrzymanie rodziny, jednak jest to jedna z najbardziej znienawidzonych przez klientów profesji i faktem jest, że niektórym telemarketerom puszczają czasem nerwy, a telesprzedaż zamienia się w chamskie nagabywanie.

Obrona przed nagabywaniem przez telekonsultantów:



Szybkie i stanowcze "nie dziękuję"

Naturalnie najskuteczniejszą metodą na obronienie się przed nagabywaniem, jest szybkie, grzeczne podziękowanie, czyli np. potwierdzenie, że "Nie jestem zainteresowany Państwa usługami i proszę nigdy więcej nie dzwonić!", następnie szybkie zabicie męczydupy ich własnym tekstem "Życzę miłego dnia i do widzenia!" oraz zdecydowane odłożenie słuchawki. Typowy telemarketer jest bowiem szkolony w nieprzyjmowaniu odmowy i kontynuowaniu nagabywania klienta, ponieważ statystyki podają, że słabsze psychicznie osoby często dają się jednak przekonać, mimo początkowych obiekcji.

Ta rozmowa jest nagrywana
Oczywiście jeśli człowiek jest najpierw proszony o wyrażenie zgody na nagrywanie rozmowy, wystarczy odmówić i rozłączyć się. Zdarza się jednak, że zaskoczeni, automatycznie mówimy "tak" i zanim się zorientujemy jesteśmy w ogniu psychomanipulacyjnego ataku.

Baza danych osobowych
Szybko i stanowczo nie zważając na obiekcje telemarketera, metoda zdartej płyty prosimy i wykreślenie naszych danych z listy telemarketera, to najczęściej działa w małych firmach, gdzie męczydupa jest pracownikiem, szefem i sprzątaczką w jednej osobie, jeśli to nie on jest osobą decyzyjną żądamy połączenia z przełożonym i żądamy tego samego. Stanowczo, uparcie, metodą zdartej pływy.

W wielkich firmach ani pracownik, ani jego kierownik nie mają wpływu - oni MUSZĄ zadzwonić, mimo iż wiedzą, do kogo dzwonią i dostaną w odpowiedzi dość niemiły przekaz. MUSZĄ nasz męczyć, bo tak im każe komputer.

W tej sytuacji warto wymusić od nich informację jak zlikwidować swój wpis w bazie danych i konsekwentnie to wykonać.

Odwrócenie ról
Zawsze pytam czy telekonsultant czy akwizytor jest z mojego miasta lub okolic. Jeśli tak szybko odwracam rolę. Momentalnie zaczynam sprzedawać "swój produkt". To ja staję się myśliwym - to on lub ona staje się ofiarą.

Lokalni telekonslutanci tak potraktowani więcej nie dzwonią, Nigdy.


Żądanie rekompensaty od akwizytora
Prosty tekst, o ile chce nam się w to bawić - myślę jednak, że jeśli mamy czas to warto - leci to tak:


"Proszę Pani! To są moje godziny pracy! To jest telefon przeznaczony dla moich klientów! Jeśli chce Pani zająć mój czas pracy - proszę za to zapłacić - koszt konsultacji wynosi 50 zł. Oto mój mail.... rwks(at)tlen.pl - proszę się skontaktować, prześlę numer konta, po wpłacie umówimy się na rozmowę..."


To naprawdę działa. Oczywiście nie płacą, ale i raczej nie dzwonią ponownie.

W przypadku niemożności pozbycia się uciążliwych telefonów...
Wypytujemy telemarketera o szczegółowe dane osobiste i firmy, oczywiście nie wszystkie musi nam podać, nie irytujemy się jednak, nie krzyczymy, nie wyzywamy, jesteśmy natomiast stanowczy.

Grozimy Powiatowym Rzecznikiem Konsumenta, grozimy ustawą o ochronie danych, grozimy nawet zgłoszeniem na Policję na podstawie ustawowego zakazu tzw. uporczywego nękania. Jeśli groźby nie poskutkują - poświęcamy chwile przy okazji i spełniamy je. Przy okazji możemy się dowiedzieć o naszych prawach i możliwościach. Rozmowa z Policją i/lub Rzecznikiem nie boli.

Pamiętajmy nie możemy w celu pozbycia się telemarketera stosować tzw. gróźb karalnych, w stylu - "dopadnę cię i obiję ci twarz", mówimy natomiast "Ta rozmowa jest rejestrowana i nagrywana przez mojego operatora. Jeśli jakakolwiek próba nękania mnie z Pana strony się powtórzy, skieruję sprawę do Powiatowego Rzecznika Praw Konsumenta i do Prokuratury Rejonowej na podstawie art. o uporczywym nękaniu oraz art. o ochronie danych osobowych".

Powodzenia w walce z akwizytorskimi szkodnikami! Nie dajcie się!



niedziela, 9 grudnia 2012

Bezpłatne rachunki w Alior Bank Express - Czyli jak obsługa placówki zakłada klientom konta, mówiąc że nic nie zakłada, oraz jak podsuwa do podpisania deklarację ubezpieczenia.

Uważajcie co podpisujecie! To jest główny cel dzisiejszego postu!


W dzisiejszym poście opiszę wam jak zakładałem sobie konto techniczne w Alior Banku służące do dokonywania bezpłatnych opłat rachunków, konto bardzo fajne same w sobie, jak policzyłem pozwalające mi oszczędzić dobre kilkadziesiąt zł rocznie, które powinienem teraz polecać na blogu oszczędnościowym, jednakże procedura samego zakładania budzi spore wątpliwości, mówiąc delikatnie i jak najbardziej nadaje się to na post interwencyjny na blogu konsumenckim prowadzonym dla świadomych konsumentów i konsumentek...

środa, 5 grudnia 2012

Świeżo wędzona rybka po recyklingu! Czyli jak sklepy rybne oszukują klientów.

U moich pewnych znajomych kiedyś źródłem utrzymania był sklep rybny i z rozmów z tym ludźmi obeznanymi w branży o tym interesie wychodzi na jaw jeden wniosek - nigdzie się nie kręci i nie oszukuje klienta tak jak w sklepach rybnych. Ponieważ ja akurat jestem klientem lubiącym ryby wybór dobrego sklepu i kupienie świeżych ryb jest dla mnie dość istotna sprawą. Nie do końca wierzyłem znajomym, że jest aż tak źle więc pobawiłem się w dziennikarstwo śledcze i zbadałem sprawę sam...


Reszta artykułu dostępna w archiwum:

Świeżo wędzona ryba po recyklingu! Czyli jak sklepy rybne oszukują klientów.